sobota, 31 grudnia 2011

Ciasto marchewkowe

Nie wiem skąd mam przepis na to ciasto…. Jestem w posiadaniu aż 3 przepisów i każdy jest inny, każdego chcę spróbować. Na pierwszy ogień poszedł przepis, który w moim magicznym zeszycie nosi nazwę „ciasto marchewkowe II”. Wyszło pyszne, o niebo lepsze niż moje muffiny z poprzedniego postu. Trochę podreperowałam sobie nim humor :) Ciasto jest wilgotne, nie za słodkie, ma w sobie mnóstwo marchwi, czuć w nim cynamon i gałkę muszkatołową. Chyba zakochałam się w marchewkowych wypiekach ahhhh…..


 Składniki:
4 jajka
¾ szklanki cukru
1 szklanka oleju
2 szklanki mąki
1 łyżka kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
¼ łyżeczki soli
1 ½ łyżeczki cynamonu (można śmiało dać więcej jak ktoś lubi)
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
3 szklanki startej marchwi na małych oczkach
garść posiekanych migdałów

 Wykonanie:
Jaja ubić z cukrem na puszystą masę, dolać olej i dalej ubijać. W oddzielnym naczyniu wymieszać mąkę z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną, cynamonem i gałką muszkatołową. Dodać do masy jajecznej i wymieszać łyżką, na koniec wsypać marchew i migdały. Całość jeszcze raz wymieszać. Formę wyłożyć papierem albo posmarować masłem i posypać bułką tartą i wylać masę. Piec około 40 – 45 minut lub do tzw. suchego patyczka w temperaturze 180*C.





Smacznego !!!

Muffinki z szynką, serem i kukurydzą

Dzisiaj dla odmiany zrobiłam muffinki na słono…. I szczerze powiedziawszy zdecydowanie wolę wersje na słodko. Więc to był pierwszy i pewnie ostatni raz jak je zrobiłam. Przybranemu dziadkowi smakowało, opinii mojego „pożeracza słodkości” jeszcze nie słyszałam, ale chyba będzie to samo co u mnie, czyli „dobre, ale na słodko lepsze”. Dla tych, którzy chcieliby spróbować muffinek na wytrawnie, zapraszam do pieczenia. Ja jednak pozostanę przy moich słodkich.


Składniki:
1 ¾ szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki pieprzu
garść sera żółtego startego na dużych oczkach
2 jajka
60 stopionej margaryny
¾ szklanki mleka (może z wodą wyszłyby lepsze)
½ szklanki kukurydzy (miałam tylko mrożoną)
¾ szklanki pokrojonej w kostkę szynki lub jakiejś innej wędliny





Wykonanie:
W jednym naczyniu wymieszać wszystkie składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia, sól, pieprz, ser, kukurydzę i szynkę. W drugim naczyniu wymieszać jajka z mlekiem i roztopioną i przestudzoną margaryną. Zawartość obu naczyń połączyć i wymieszać. Nakładać po sporej łyżce do formy muffinkowej, piec przez 20-25 minut w temperaturze 180*C.



Smacznego !!!

wtorek, 27 grudnia 2011

Zdrowe muffiny pomarańczowe

Jak napisałam we wcześniejszym poście, tak zrobiłam. Nie mogłam wytrzymać bo te muffinki chodziły mi po głowie już przed świętami. Chciałam stworzyć coś „zdrowego” w smacznej formie. No i wyszło tak jak chciałam, muffinki zawierają bombę błonnikową, a poza tym są bardzo pyszne. Już teraz chodzą mi po głowie kolejne wariacje na temat zdrowych muffinek, na pewno podzielę się rezultatami moich eksperymentów.


Składniki:
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
½ szklanki kiełek pszenicy
½ szklanki otrąb pszennych
½ szklanki płatków owsianych
½ szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Starta skórka z 1 pomarańczy
½ szklanki soku pomarańczowego (wycisnąć pomarańcze i dolać resztę soku z kartonu)
2 jajka
¼ szklanki mleka
70g roztopionej i wystudzonej margaryny



Wykonanie:
W jednym naczyniu wymieszać wszystkie składniki suche: mąkę, kiełki pszenicy, otręby, płatki owsiane, cukier, proszek do pieczenia i skórkę z pomarańczy. W drugim naczyniu połączyć składniki mokre: jajka, sok pomarańczowy, mleko i roztopioną margarynę.
Zawartość obu naczyń połączyć (mokre do suchych) i wymieszać do połączenia składników. Jeśli masa wyda się za sucha, można dodać więcej mleka. Przygotować formę na muffinki i wykładać masę do 2/3 wysokości formy. Piec około 20 minut w 180*C


Smacznego !!!

Makaron z tuńczykiem i pieczarkami

Dzisiaj gotowałam…. dla odmiany, ale pewnie wieczorem stworze jakieś muffiny, chodzą mi po głowie od kilku dni. Wracając do obiadu…. Bardzo lubię makarony i nikt mi nie wmówi, że są niezdrowe i tuczące, po prostu nie i już !!! Może gdybym je jadłam codziennie to doznałabym jakiegoś defektu w postaci wałeczka na brzuchu albo boczków, ale staram się kontrolować ;). Obiad wyszedł pyszny, jak dla mnie w sam raz przyprawiony, ale obawiam się, że dla mojego „słodkiego mężczyzny” może być zbyt pikantne… upsss, no cóż jak wróci z pracy wieczorem to podam mu z wiadrem zimnej wody ;) Danie jest bardzo szybkie i proste, w Internecie istnieje tysiące wariacji na ten temat. Ja coś dodałam, coś odjęłam i powstała moja wersja, którą pewnie kiedyś jeszcze powtórzę. Może zrobię z innym makaronem… któż to wie, ciągle eksperymentuje i jak na razie z pozytywnym skutkiem. Ale do rzeczy, do przygotowania tego dania potrzebne są:



Składniki:
250g makaronu (u mnie spaghetti)
1 średnia cebula
250 g pieczarek
2 puszki tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
1 papryczka aji lub chilli
Sól, pieprz, gałka muszkatołowa, tymianek
3 łyżki oleju






Wykonanie:
Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu. Pieczarki obrać i pokroić w plasterki, cebulę i papryczkę drobno posiekać. Tuńczyka odcedzić. Na głębokiej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i poczekać, aż się zeszkli. Dodać papryczkę podsmażyć lekko z cebulą. Wrzucić pieczarki i smażyć, aż zmiękną. Całość doprawić do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową i tymiankiem. Na koniec dodać tuńczyka i lekko go rozdrobnić. Trzymać na ogniu ok. 3-4 min. Kiedy makaron się ugotuję odlać troszkę wody w mały garnuszek (w razie gdyby nasze pieczarki z tuńczykiem były suche). Dodać makaron do całości i wymieszać, w miarę potrzeby dolać wody z makaronu. Potrzymać jeszcze chwilkę na patelni i podawać. Proste i szybkie, z obieraniem pieczarek zajęło mi 40 min. Polecam makaronożercom.


Smacznego !!!

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ciasto miodowo – orzechowe

U mnie już po świętach… W Chile 26 grudnia jest normalnym dniem pracy. Całe święta też przebiegają inaczej, co kraj to obyczaj. Moja pierwsza Wigilia poza domem rodzinnym, inna ale też bardzo miła. Mimo, że nie takich tradycji jak w Polsce, bardzo mi się podobało. Mniej uroczyście, bardziej na luzie z normalną muzyką, bez kolęd, których osobiście mi brakowało. Jedzenie też zupełnie inne, daniem głównym jest indyk z kuleczkami ziemniaczanymi i mięso wołowe, plus dodatkowe sałatki, również alkohol. Mało, porównując z naszymi dwunastoma daniami. Sama kolacja też zaczyna się dość późno, bo o dziewiątej – dziesiątej wieczorem, kiedy zajdzie już słońce i nie jest tak upalnie. Mikołaj też późno przychodzi, w sumie to koniec świata, może dlatego prezenty otwiera się o północy. Ale przed prezentami jest deser, pyszny bo ja robiłam :D. Wybrałam ciasto miodowo – orzechowe z kremem kawowym, które znalazłam tutaj. Bardzo smaczne ciasto, z dużą ilością orzechów włoskich i miodu z lekkim posmakiem kremu kawowego. Sam krem nie jest trudny do zrobienia, ale mnie sprawił parę kłopotów.. budyń, nie zgęstniał wystarczająco, a połączony z masłem był prawie płynny. Problem sam się rozwiązał po włożeniu kremu do lodówki… więc albo on tak ma, albo było za mało mąki ziemniaczanej, która zagęszcza całą strukturę. Tak czy siak wyszło smacznie, podane z lodami o smaku „tres leches” i truskawkami w syropie. Aż prosiło się o dokładkę :)
Polecam !!! Przepis cytuję za autorką.

Składniki:

Składniki ciasta:
3,5 szklanki mąki
2 jajka (u mnie 3 małe)
2 łyżki miękkiego masła
1 łyżeczka sody
2 łyżki miodu (wlało mi się więcej)
1 szklanka cukru
3 łyżki śmietany (dałam jogurt naturalny, bo śmietana nie istnieje w Chile)

Składniki warstwy orzechowej:
25-30 dag posiekanych orzechów włoskich (dodałam jeszcze migdały)
3 łyżki miodu
2 łyżki masła
1 łyżka brązowego cukru

Składniki masy:
3/4 litra mleka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3/4 szklanki drobnego cukru
1 jajko
2 żółtka
3 łyżki kawy instant
1 kostka miękkiego masła (200g)

Składniki polewy:
1 gorzka czekolada (100g)
1 łyżka masła (u mnie margaryna)
1-2 łyżki krupniku lub jakiegoś innego pasującego aromatem alkoholu (u mnie amaretto)

Z podanych składników starcza na blachę o rozmiarach 20x30 cm



Wykonanie:
Przygotowanie ciasta:
Składniki warstwy orzechowej przesmażamy razem na patelni.
Wysypujemy na stolnicę mąkę przesianą z sodą, cukier, dodajemy masło, jajka, miód i śmietanę i szybko zagniatamy kulę ciasta. Powinno nam to zająć jakieś 2 minuty. Przygotowujemy średniej wielkości prostokątna blachę, wykładamy ją papierem. Ciasto dzielimy na 3 części i każdą z części wałkujemy do rozmiaru blachy, podsypując w razie potrzeby mąką. Na wierzchu jednej z części rozprowadzamy warstwę orzechową.
Każdy placek pieczemy w temperaturze 180°C przez 10-12 minut. Placki bez warstwy orzechowej nakłuwamy widelcem przed wstawieniem do piekarnika.

Przygotowanie masy:
Roztrzepujemy jajko i żółtka i mieszamy je ze szklanką mleka, obydwiema mąkami i kawą. Resztę mleka zagotowujemy razem z cukrem, a następnie wlewamy do niego masę i gotujemy na wolnym ogniu do momentu aż lekko zabulgocze i nabierze konsystencji budyniu. Studzimy. Ucieramy masło na puch, dodajemy stopniowo rozmieszany zimny budyń i ucieramy do momentu, aż masy idealnie się połączą.

Przekładanie:
Układamy na tacy/talerzu blat ciasta bez orzechów, wykładamy połowę kremu, przykrywamy blatem z orzechami (orzechami do góry), kładziemy drugą połowę kremu i przykrywamy ostatnim blatem ciasta. Owijamy folią i pozostawiamy na około 2 dni, aby ciasto zwilgotniało. Gotowe rozwijamy z folii i dekorujemy polewą.

Przygotowanie polewy:
Pokruszoną czekoladę rozpuszczamy na parze razem z masłem. Pod koniec dodajemy alkohol, ostudzoną rozprowadzamy na cieście.




Smacznego !!!

sobota, 24 grudnia 2011

Cynamonowe bułeczki drożdżowe

Znalazłam je na tej stronie. Bardzo mi się spodobały, no i ten cynamon….. mogę jeść go łyżkami. Pamiętam jak byłam mała mama mieszała mi cynamon z cukrem i jadłam go na chlebie z masłem. To jest chyba moja ulubiona przyprawa, mogłabym jeść wszystko z cynamonem, więc jak zobaczyłam te bułeczki, musiałam je zrobić. Lubię też ideę odrywanych bułeczek, ślicznie wyglądają tak połączone razem ze sobą. Są pyszne, ale…. tak, tylko pierwszego dnia. Na następny dzień cukier, w którym są obtoczone mięknie i nie tworzy już chrupiącej skorupki, a same bułeczki też tracą na jakości. Taki urok domowego pieczywa bez żadnych konserwantów czy polepszaczy. Da się je zjeść, ale jednak najlepsze od razu po upieczeniu, jeszcze ciepłe i nieziemsko pachnące cynamonem. 
Przepis i wykonanie podaję za autorką.


Składniki:
175 ml mleka
1 duże jajko
30 g (2 łyżki) masła (u mnie była margaryna)
40 g (3 łyżki) cukru
325 g (2 i 1/3 szklanki) mąki
1 g (1/8 łyżeczki) soli
4 g (1 i 1/4 łyżeczki) suszonych drożdży instant

Do obtoczenia bułeczek:
100 g (2/3 szklanki) białego lub jasnego brązowego cukru
1,5 g (1/2 łyżeczki) mielonego cynamonu
30 g (2 łyżki) masła (też margaryna)

Wykonanie:
Mleko wlać do rondelka, wsypać cukier i wrzucić do niego masło. Lekko podgrzać aż masło się rozpuści, a mleko będzie letnie. Dodać jajko i lekko roztrzepać. Mąkę w dużej misce wymieszać z solą i drożdżami. Zrobić zagłębienie w mące i dodać płynne składniki. Wyrabiać, aż ciasto będzie miękkie i sprężyste. Zostawić przykryte do wyrośnięcia aż podwoi objętość na ok.1 godz. Tortownicę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą (u mnie blacha 20x30 cm). Wymieszać cukier z cynamonem i wsypać do małej miseczki. Masło roztopić i wlać do innej miseczki. Wyjąć ciasto na wysypany mąką blat. Lekko spłaszczyć dłońmi i uformować kulę. Podzielić na ok. 16 równych części (po ok. 35-40g), z których uformować małe kulki. Zanurzać każdą w rozpuszczonym maśle, a następnie obtaczać ze wszystkich stron w cukrze z cynamonem. Układać w jednej warstwie w tortownicy, tak aby było między bułeczkami odrobinę przestrzeni (powinny się jednak nieco stykać, jak urosną - połączą się, a po upieczeniu będzie je można fajnie odrywać). Zostawić do ponownego rośnięcia do podwojenia objętości, na mniej więcej 30 min. W tym czasie nagrzać piekarnik do 190ºC. Piec przez ok. 25-30 min. Jeśli pieczemy z brązowym cukrem może być konieczne przykrycie tortownicy pod koniec folią aluminiową, aby poduszeczki się zbytnio nie zrumieniły.



Smacznego !!!

czwartek, 22 grudnia 2011

Muffiny marmurkowe z płatkami owsianymi

Dzisiaj mam powód do świętowania, wreszcie odebrałam chilijski dowód osobisty. Teraz już jestem oficjalnie i legalnie w Chile :D. Z okazji tego zdarzenia upiekłam muffiny…..znowu muffiny myślicie sobie… No tak, ale jest tyle możliwości, nieograniczone wariacje, że muffiny nigdy mi się nie znudzą. Wpadłam na pomysł zrobienia muffinek marmurkowych z płatkami owsianymi. W lodówce zalegało mi mleko skondensowane z tego przepisu. Trzeba było je wykorzystać. Nie użyłam dużo cukru, wystarczająco zawiera je mleko skondensowane. Muffiny wyszły bardzo smaczne, z ogromną ilością płatków owsianych, ładnie mi wyrosły a jeszcze szybciej zniknęły z talerza. Ehhh pewnie niedługo zrobię kolejne :).





Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
½ szklanki mąki pełnoziarnistej
¾ szklanki płatków owsianych
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki cukru
½ szklanki mleka
½ puszki mleka skondensowanego
2 jajka
1 łyżka ekstraktu waniliowego
50 g roztopionej i ostudzonej margaryny (może być masło)
dodatkowo 2 łyżki kakao





Wykonanie: 

Obie mąki, proszek do pieczenia, cukier, płatki owsiane wymieszać w jednym naczyniu. W drugim naczyniu wymieszać mleko skondensowane, mleko, jajka, ekstrakt waniliowy i roztopi. oną margarynę. Połączyć zawartość obu naczyń. Odłożyć 12 łyżeczek ciasta do osobnego naczynia, a do reszty dodać kakao i wymieszać. Do formy muffinkowej nakładać wpierw łyżkę masy kakaowej, łyżeczkę masy jasnej i na wierzch masę kakaową. Piec około 20 minut w 180*C.


Smacznego !!!

wtorek, 20 grudnia 2011

Bułeczki jogurtowe z ziołami

Brakło mi pieczywa….. bułki z marketu mi się już przejadły, więc upiekłam sobie je sama :) i nie żałuje, bo wyszły przepyszne. Przepis podkradłam z tego blogu. Jest bardzo prosty i myślę, że nawet moja siostra byłaby w stanie je upiec (ta starsza siostra) ;). Przy okazji pozdrawiam, może akurat czyta. Wracając do bułek: wyszło mi 15 przepysznych, oszałamiająco pachnących ziołami bułeczek. Jak zwykle formowałam je w kilka kształtów, troszkę więcej „zabawy” ale oko cieszy bardziej. Polecam na śniadanie z plasterkiem wędliny :). Autorka wspomina też, że można je zrobić w wersji na słodko, pewnie następnym razem w piekarnik wpadnie ta druga opcja. Przepis cytuję za autorką.



Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka jogurtu naturalnego (temp. pokojowa)
1/4 szklanki wody
2 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
1 i 1/3 łyżeczki soli
1 łyżeczka syropu klonowego lub miodu
2 łyżki stopionego masła (miałam tylko margarynę)
zioła około 1 do 1 i 1/2 łyżki- w zależności od ziół. (u mnie oregano, tymianek i bazylia)







Wykonanie:
Drożdże, syrop i wodę połączyć razem i odstawić na 10 minut. Mąkę przesiać do dużej miski, dodać sól, wlać masło, jogurt i wodę. Wyrobić gładkie, miękkie, elastyczne ciasto, które powinno odchodzić od brzegów miski. (Jeśli potrzeba dodać nieco więcej mąki lub wody).
Przykryć i odstawić do podwojenia objętości na około godzinę i 15 minut. Po upływie czasu podzielić na 16 równych części. Z każdej utworzyć długi wałeczek, a końce zwinąć "ku środkowi tworząc literę "S"(u mnie miały różne kształty).



Smacznego !!!

Ciasteczka z płatków owsianych i kukurydzianych


W niedziele chciało nam się czegoś słodkiego, ale że nie lubimy kupnych ciastek, zakasałam rękawy i upiekłam ciastka w domu. Wybór padł na takie z płatkami owsianymi i kukurydzianymi. To był strzał w dziesiątkę, wyszły okropnie słodkie (tak jak lubimy), ciągnące, mięciutkie i świetnie pachnące. Przepis znalazłam na tej stronie i mogę śmiało polecić osobom, które lubią baaaaardzo słodkie wypieki.



Składniki:
125g masła
100ml słodzonego mleka skondensowanego
2 łyżki golden syropu (można zastąpić miodem)
90g płatków kukurydzianych (cornflakes)
90g płatków owsianych
125g mąki pszennej
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
kilka kropel ekstraktu z wanilii





Wykonanie:
W misce wymieszać przesianą mąkę, płatki owsiane i połamane płatki kukurydziane i sodę. W małym rondelku roztopić masło z mlekiem skondensowanym i golden syropem (ja użyłam miodu). Podgrzewać do rozpuszczenia się masła, od czasu do czasu zamieszać. Masę wylać na suche składniki i zagnieść ciasto. Będzie bardzo lepiące dzięki mleku skondensowanemu. Ja nakładałam kulki mniej więcej wielkości orzecha włoskiego pomagając sobie łyżeczką. Piec 12-15 minut w 180*C (moje były już gotowe po 10 minutach).


Smacznego !!!

piątek, 16 grudnia 2011

Muffiny marchewkowe

Oj marchewkowo mi ostatnio…. Marchewkowe bułeczki, marchewkowe muffiny, pewnie na nich się nie skończy. Lubię marchewkę, jak byłam mała to wcinałam na surowo ze startym jabłkiem mmmmm pychota. Wczoraj napadło mnie na zrobienie muffinek, pięknych marchewkowych cudeniek z dodatkiem orzechów włoskich i kilku przypraw. W Internecie jest mnóstwo przepisów na muffiny marchewkowe, ja zebrałam je wszystkie do kupy i stworzyłam swój własny i tym razem nie przekombinowałam ze składnikami bo wyszły idealne w smaku i wyglądzie. Zjadłam dwie, jeszcze lekko ciepłe i pewnie zjadłabym jeszcze ze dwie ale pohamowała mnie wizja siebie w rozmiarze XXL. Wyszło mi 15 przepysznych muffinkowych słodkości.




Składniki:
1 szklanka mąki pszennej
½ szklanki mąki pełnoziarnistej (tutaj harina integral)
½ szklanki cukru brązowego
1/3 szklanki białego cukru
½ szklanki posiekanych orzechów włoskich
1 łyżeczka cynamonu (mi wpadło troszkę więcej)
½ łyżeczki imbiru mielonego
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 szklanki startej na małych oczkach marchwi
2 jajka
70 g rozpuszczonej i przestudzonej margaryny
¾ szklanki mleka



Wykonanie:
Składniki suche wsypać do jednego naczynia i dokładnie wymieszać. Składniki mokre wraz z marchewką i orzechami wymieszać w drugim naczyniu. Zawartość obu naczyń połączyć i wymieszać. Formę na muffinki wypełnić do ¾ wysokości i piec przez 20-25 minut w temperaturze około 180*C.



Smacznego !!!

czwartek, 15 grudnia 2011

Bułeczki z płatkami owsianymi i marchewką

Ale miałam wspaniałą kolację wczoraj…. I dzisiejsze śniadanie też było smakowite. A to dzięki bułeczkom z płatkami owsianymi i marchewką. Przepis znalazłam na blogu moje wypieki. Uwielbiam ten blog, niesamowite zdjęcia, aż chce się ugryźć monitor. Niedoścignione guru, może gdybym miała na stanie lepszy aparat……
Wracając do bułeczek, wyszły niesamowicie miękkie, z wierzchu chrupiące, w środku baaaardzo pomarańczowe i lekko słodkawe, to chyba zaleta tutejszych marchewek ;) Swoje bułeczki formowałam w różne kształty, nie lubię nudnych bułek, na zdjęciu widać moje niestaranne smarowanie oliwą, następnym razem użyję chyba jajka do posmarowania, bo wyszły bardzo bladziutkie, może to wina piekarnika, grzeje tylko od dołu. Do wypieku użyłam zwykłej mąki pszennej z dodatkiem mąki pełnoziarnistej….. chyba pełnoziarnista, na opakowaniu było napisane harina integral, a niezawodny wujek Google przetłumaczył to w dwojaki sposób…… pełnoziarnista i razowa, więc lekko zgłupiałam bo na mąkach w ogóle się nie znam. Tak czy siak wyszły smaczne i pulchniutkie. Polecam upiec sobie takie bułeczki.




Składniki:
300 ml letniej wody
7 g suchych drożdży lub 14 g świeżych drożdży
1/2 - 1 łyżeczki soli
450 g mąki pszennej chlebowej (użyłam 300 g pszennej, i 150 harina integral)
50 g płatków owsianych
1 łyżka oleju rzepakowego (miałam tylko słonecznikowy)
100 g marchewki, startej na drobnych oczkach (na oko jedna średnia marchewka)







Wykonanie według autorki przepisu:

Wodę wymieszać z drożdżami, solą, 300 g mąki. Wyrabiać na delikatnie omączonej powierzchni przez kilka minut. Dodać płatki i olej, dalej wyrabiając. Wreszcie dodać marchewkę, resztę mąki i wyrabiać przez kilka minut, aż ciasto przestanie być klejące, będzie gładkie i elastyczne. Uformować kulę, odłożyć w ciepłe miejsce, przykryte lnianym ręczniczkiem, na około 60 minut (do podwojenia objętości). 
Po tym czasie ciasto wyjąć, krótko wyrobić, podzielić na 12 części. Z każdej uformować bułeczkę, oprószyć mąką, odłożyć na blachę (oprószoną wcześniej mąką). Przykryć lnianym ręczniczkiem, odłożyć w ciepłe miejsce na 30 minut, do napuszenia. 
Wyrośnięte bułeczki włożyć do piekarnika nagrzanego do 200ºC. Piec około 15 minut lub do złotego koloru. Przełożyć na kratkę, do wystudzenia.





Smacznego !!!

środa, 14 grudnia 2011

Cola de mono / Małpi ogon

Dzisiaj popijam sobie „Cola de mono”. Nie mam pojęcia dlaczego taka nazwa. Może po wypiciu człowiek zachowuje się jak małpiszon, chociaż myślę, że niektórzy ludzie nie muszą pić by zachować się jak małpa. Jak na razie nie odczuwam żadnych skutków ubocznych, nie urósł mi ogon, ani nie zwariowałam…Może na europejczyków to nie działa. Napój obok równie dziwnie brzmiącego „terromoto/trzęsienie ziemi” i kolejnego o bardziej normalnej nazwie „pisco sour” jest narodowym napojem Chile. U nas króluje wódka a tutaj cola de mono. Jest pyszny, orzeźwiający, z wyraźnym posmakiem cynamonu i goździków, lekką nutą cytrusową, no i oczywiście z procentami ;). Chilijczycy piją go w czasie okresu świątecznego, coś jak u nas kompot z suszonych owoców albo pierniki ;). Jest najbardziej czasochłonny spośród trzech, ale też smak jest najbogatszy. Polecam spróbować, w Polsce nie znajdzie się nic podobnego. Podaje składniki na 2 litry napoju, osobiście zrobiłam z połowy porcji i to w sumie mi wystarczy, ale pewnie na imprezę sylwestrową by brakło ;)





Składniki:
6 goździków
2 laski cynamonu
1 cała gałka muszkatołowa (może być bez)
Skórka z ¼ pomarańczy i tyle samo z cytryny (bez białej części)
3-4 łyżki kawy rozpuszczalnej
2 litry mleka
1 łyżka ekstraktu z wanilii (można ominąć)
¾ szklanki cukru
200 ml wódki (ja dałam o wiele mniej)








Wykonanie:
Do małego garnuszka wrzucić goździki, cynamon, gałkę muszkatołową, skórki z pomarańczy i cytryny, zalać około 400/500 ml wody. Gotować około 30-40 minut. W między czasie w większym garnku podgrzać mleko z kawą, ekstraktem z wanilii, i cukrem. Wymieszać, aż cukier i kawa się rozpuszczą. Następnie do ciepłego mleka przelać wodę z garnuszka, najlepiej zrobić to przez sitko, żeby reszta z goździków i cynamonu nie powpadała do mleka. Wszystko odstawić do ostudzenia do temperatury pokojowej. Na koniec dodać wódkę i wymieszać, przelać do butelki albo dzbanka. Napój wstawić do lodówki do całkowitego wychłodzenia. Podawać zimne, ale bez kostek lodu.





Smacznego !!!

wtorek, 13 grudnia 2011

Muffinki cytrynowe/muffins de limon

I znowu muffiny, ale nic na to nie poradzę, po prostu uwielbiamy je. Są w sam raz na dwa/trzy gryzy do kawki lub herbatki. Nie zajmują dużo czasu, nie trzeba nic ucierać, ubijać, miksować, wystarczą dwa naczynia i coś do mieszania. Całość z pieczeniem zajmuje pół godziny…… ze zjedzeniem jedna godzina :).
Moje muffiny wyszły niesamowicie cytrynowe i orzeźwiające, to zaleta aż czterech cytryn w środku. Jak dotąd moje najsmaczniejsze muffiny.

Otra vez los muffins.... los amamos y basta. Perfectos para el te o cafe. Fáciles de hacer, necesitamos sólo dos bols y algo para mezclar los ingredientes, puede ser cuchara o tenedor. Todo incluyendo hornearlos dura nada más que media hora. Los muffins quedaron perfectos de sabor, gracias a cuatro limones. Hasta ahora los mejores que he hecho.


Składniki:

1 ¾ szklanki mąki

2 łyżeczki proszku do pieczenia

¾ szklanki cukru
*szczypta soli
70 g rozpuszczonego masła/margaryny
2 jajka
170 g jogurtu naturalnego
*otarta skórka i sok z 4 średnich cytryn


Ingredientes:

1 ¾ tazas de harina (taza de 250 ml)
2 cucharaditas de polvo para hornear
¾ taza de azúcar
* Una pizca de sal
70 g de mantequilla derretida / margarina
2 huevos
170 g de yogur natural
* Ralladura y jugo de 4 limones medio




Wykonanie:
W jednym naczyniu wymieszać przesianą mąkę, proszek do pieczenia, cukier, sól i skórkę z cytryny. Do drugiego naczynia wbić jajka, wlać jogurt, ostudzone masło i sok z cytryn. Zawartość obu naczyń połączyć. Masę wykładać na wcześniej przygotowaną formę muffinkową do ¾ wysokości formy. Piec 20-25 minut w 180*C.

Preparación:

En un bol mezclar la harina tamizada, polvo de hornear, el azúcar, la sal y la ralladura de limón. Para el segundo recipiente batir los huevos, verter el yogurt, la mantequilla derretida fría, y el jugo de los limones. Mezclar el contenido de ambos recipientes. Enmantequillar los moldes. Vaciar la masa a ¾ del molde. Hornear 20-25 minutos a 180 * C.





Smacznego !!!

Ryż zapiekany z jabłkami

Pamiętam dawno temu moja mama robiła zapiekany ryż z jabłkami. Na długo zapomniałam o nim, teraz kiedy mam dużo czasu na wspominanie, przypomniało mi się o nim. Pamiętam, że był pyszny z górą jabłek i cynamonem. Postanowiłam przygotować go tutaj, tylko nie pamiętałam przepisu, więc improwizowałam. Wyszło pysznie i słodko z mnóstwem cynamonu, tak jak lubię. Polecam :)





Składniki:
1 ½ szklanki ryżu
1 szklanka mleka
2 szklanki wody
4-5 dużych jabłek
1 jajko (białko i żółtko oddzielnie)
Cynamon (ile dusza zapragnie)
3 łyżki cukru białego do białka
Cukier brązowy do posypania jabłek (ile dusza zapragnie)
Garść rodzynek (wymoczonych w gorącej wodzie)
1 łyżeczka masła




Wykonanie:
Ugotować ryż z mlekiem i wodą (powinien być sypki, mi niestety ta sztuka tym razem się nie udała, ale i tak był smaczny). Kiedy będzie gotowy i lekko ciepły dodać łyżeczkę masła i żółtko, całość wymieszać. Ubić pianę z białka, kiedy będzie sztywna, dodać cukier i ubijać chwilkę. Zetrzeć jabłka na dużych oczkach tarki. Naczynie żaroodporne wysmarować masłem i nałożyć połowę ryżu. Na ryż ułożyć jabłka, posypać cukrem, cynamonem i rodzynkami. Przykryć resztą ryżu. Na koniec wyłożyć piankę z białka. Zapiekać w piekarniku przez 20-30 minut w temperaturze 180-190*C.



Smacznego !!!

niedziela, 11 grudnia 2011

Naleśniki ze śmietaną i owocami

Obiad bez deseru nie byłby obiadem spełnionym :D. Zawsze musi być coś słodkiego, czasami jest to zwykły jogurt, owoce, ale czasem idę na żywioł i przygotowuję coś bardziej złożonego i bombowo kalorycznego. Tak było dzisiaj :D
Zostałam obdarowana borówkami amerykańskimi i jeżynami, trzeba było coś z nimi zrobić, następnej doby mogłyby nie przeżyć w takim samym stanie. Mój „pożeracz słodkości” aż wołał dokładkę, niestety kremówki starczyło na sześć naleśników, ale za to jakich !!! w życiu takich nie jadł.


Składniki:
6 naleśników (nie podaje przepisu, bo każdy ma swój sprawdzony i ulubiony)
200 ml śmietany kremówki
1 łyżka cukru pudru
1 szklanka jeżyn
Garść borówek
Kilka łyżek dżemu malinowego
Miód palmowy lub zwykły miód do polania z wierzchu  








Wykonanie:
Usmażyć naleśniki, ubić śmietanę z łyżką cukru pudru. Ostudzone naleśniki posmarować dżemem malinowym i nałożyć sporą łychę kremówki, wrzucić owoce i naleśnika złożyć na pół. Ozdobić z wierzchu śmietaną i owocami, polać miodkiem i delektować się milionami kalorii :D


Smacznego !!!

sobota, 10 grudnia 2011

Muffinki marmurkowe/Muffins bicolor

I znowu upiekłam muffinki…. Ciągle eksperymentuje ze składnikami. Tym razem nie do końca wyszło tak jak sobie wymyśliłam, ale mam teraz powód, żeby zrobić je jeszcze raz. Bazą do moich muffinek był przepis z tej strony. Chciałam pokombinować ze składnikami i proporcjami i chyba przekombinowałam. W smaku muffinki są pyszne, jedyne co mi się nie podoba to konsystencja ciasta po upieczeniu: za ciężkie i za bardzo zwarte.... mój "pożeracz wszystkiego co słodkie" nie marudził, więc są jadalne. Następnym razem zrobię z tych samych składników i w tych samych proporcjach co autorka przepisu. Tym czasem podaje mój przepis po zmianach.

Unos de mis primeros muffins que he hecho en mi vida. Quedaron bien de sabor, sin embargo, no me gustó la consistencia después de hornearlos. No se ven bien, pero creo que necesitan solo un cambio de proporcion de los ingredientes y estarán perfectos.  


Składniki:
1 ¾ szklanki mąki pszennej
½ szklanki cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
3 małe jajka
1 kubeczek jogurtu naturalnego i tyle samo mleka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
70 g roztopionej i wystudzonej margaryny
2 łyżki kakao


Ingredientes:
1 ¾ tazas de harina (taza de 250 ml)
½ taza de azúcar (taza de 250ml)
1 cucharada de polvo para hornear
3 huevos pequeños
1 taza de yogur natural (poco leche, solo dependiendo de la consistencia de la masa)
1 cucharadita de extracto de vainilla
70 g de margarina, derretida y fría 
2 cucharadas de cacao



Wykonanie:
Na początek rozpuścić margarynę i odstawić do wystudzenia. W jednym naczyniu połączyć mąkę, proszek do pieczenia, cukier. Do drugiego naczynia wlać roztrzepane jajka, mleko, jogurt, ekstrakt waniliowy i wystudzoną margarynę. Całość wymieszać i wlać do składników suchych i wymieszać tylko do połączenia składników. Masę podzielić na 2 części. Do jednej z części dodać kakao i wymieszać. Nakładać na przemian ciemne i jasne ciasto, aż forma będzie wypełniona do ¾ wysokości. Piec 20 min w 180*C.

Preparación:
Disolver la margarina y dejar enfriar. En un recipiente, combine la harina, el polvo de hornear y el azúcar. El segundo plato verter los huevos batidos, la leche, el yogur, el extracto de vainilla y la margarina derretida y fría.  Vierta los ingredientes húmedos a los secos. Dividida  la masa en dos partes. Por una parte,  agregar la mezcla de cacao. Enmantequillar los moldes. Rellenar los moldes alternando las mezclas hasta ¾ de altura. Hornear 20 minutos a 180 *C.



czwartek, 8 grudnia 2011

Piersi z kurczaka w sosie musztardowo-miodowym

Dzisiaj gotowałam :) tak mamo, potrafię gotować ;).
W Chile jest zwyczaj, że prawie każdy dom ma swoją „nanę”. Przeważnie jest to kobietka w średnim wieku, która przychodzi kilka dni w tygodniu i sprząta, gotuje, itp. Większość moich znajomych ma nany, cóż….. co kraj to obyczaj. Nasza nana to prawdziwe złoto, świetnie gotuje… ciągle się od niej uczę czegoś nowego. Mam nadzieje, że nauczy mnie pewnej potrawy zwanej „pastel de choclo”, ale to innym razem. Dzisiaj chcąc odciążyć naszą nanę od gotowania, postanowiłam że ja coś upichcę. Dla mnie to radocha, a Pani Marisa spróbuje wreszcie czegoś niesłodkiego (zawszę częstuję ją moimi słodkościami). W głowie miałam pomysł na obiad, zupełnie coś innego niż tutaj się je. Połączenie miodu i musztardy pewnie dla Chilijczyków wydaje się jakąś abstrakcją, ale zaryzykowałam…… i smakowało ufffff…… potrawę zaliczam do tych udanych, które na pewno powtórzę w przyszłości. Trochę buszowałam w Internecie, żeby znaleźć odpowiedni przepis, ale w końcu sama postanowiłam stworzyć wszystko od początku, a zatem do sedna:



Składniki na dwie-trzy osoby:
1 duuuża podwójna pierś z kurczaka
200 ml kremówki 36%
½ kubeczka jogurtu naturalnego
1 łyżka miodu płynnego (może być mniej)
4-5 łyżeczek musztardy ( najlepiej jak by była francuska, tutaj niestety kosztuje tyle co złoto, użyłam więc musztardy, która jest bardzo podobna do francuskiej, tylko ziarenka gorczycy są troszkę zmielone, ale ciągle widoczne).
*sól, pieprz do smaku
*tymianek, lub inne ulubione zioła



Wykonanie:
Przygotowałam sos: kremówkę, jogurt, miód i musztardę wymieszałam w jednym naczyniu, odstawiłam do przegryzienia się smaków.
Piersi z kurczaka umyłam, oczyściłam ze zbędnego pokładu tłuszczu czyli skóry, przekroiłam po skosie wzdłuż, troszkę rozbiłam tłuczkiem do mięsa, lekko posoliłam i wrzuciłam na rozgrzaną patelnie teflonową z minimalną ilością oliwy. Obsmażyłam z obu stron tylko aby mięsko się lekko zarumieniło. Przełożyłam do naczynia żaroodpornego, przyprawiłam solą pieprzem i tymiankiem. Całość zalałam sosikiem musztardowym i jazda do piekarnika na 40 minutek. Temperatura około 180*C. Podałam z ryżem.





Smacznego !!!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...