środa, 23 maja 2012

Lek na całe zło


….całe zło, co siedzi w brzuchu.
Od dłuższego czasu zmagam się z problemami trawiennymi, nie pomagały tabletki, zmiana żywienia też, traciłam siły i nadzieje, że poczuje się lepiej. Ciągle mi coś doskwierało. Brak energii był na porządku dziennym. Potrafiłam wstać rano, obrócić się dwa razy i wrócić do łóżka. Lekarz też za bardzo nie pomógł, wydałam kasę na badania i lekarstwa. Z pomocą przyszła do mnie „nana”. Nana w Chile jest dosyć popularna, prawie w każdym domu rodzina ma nanę. Przeważnie Peruwiankę…., która opiekuje się domem, sprząta, gotuje, bawi dzieci jak są, ewentualnie opiekuje się starszymi dziadziusiami i babciami. Jest to bardzo zakorzenione w chilijskiej kulturze, niektórzy nie wyobrażają sobie życia bez nany. Taki styl bycia/życia robi z Chilijek dość leniwe kobiety, wszystko robi przecież nana - szaleństwo. Przyjechałam do domu, gdzie była nana. Osobiście nie podoba mi się taki model bycia/życia, ale nic na to nie poradzę. Na szczęście nasza nana jest wyrozumiałą i miłą kobietą, z którą można się dogadać.
Wracając do moich problemów z brzuszkiem…. Mianowicie nana bardzo się przejęła moim stanem zdrowia. Podarowała mi tzw. pajaitos. Z wyglądu przypomina rozgotowany ryż, albo mały kalafior. Pajaritos po hiszpańsku to ptaszki, nie wiem dlaczego tutaj tak to się nazywa. Moja ciekawość sięgnęła zenitu i poprosiłam o pomoc Wujka Google. W odpowiedzi otrzymałam wiele ciekawych informacji. Pajaritos to grzybki kefirowe, zwane także grzybkiem tybetańskim. Mleko w połączeniu z tym grzybkiem fermentuje i powstaje kefir. Napój powstał na Kaukazie, gdzie ludzie od wieków pili to cudo. Do Europy zawitał dopiero w połowie XIX wieku. Kiedy zawitał do Chile??  Niestety nie znalazłam takiej informacji. Mniejsza o to, bo to co potrafi ten grzybek to po prostu MAGIA.


To co między innymi potrafią te „ptaszki”:
1. Reguluje w znacznym stopniu przemianę materii w organizmie.
2. Wspomaga leczenie chorób serca i naczyń wieńcowych, zawałów.
3. Rozkłada tzw. „zły cholesterol” i złogi w naczyniach tętniczych.
4. Wytwarza naturalne i bezpieczne dla układu odpornościowego antybiotyki, a więc leczy wszystkie stany zapalne w organizmie.
5. Wytwarza interferon- najbardziej badaną substancję na świecie, zwalczającą wirusy.
6. Kompilacja substancji tworzonych przez grzybka hamuje wzrost komórek  nowotworowych. 
7. Reguluje ciśnienie tętnicze oraz poziom glukozy we krwi.
8. Leczy choroby wątroby, śledziony i trzustki.
9. Zbawiennie działa na nerki, pęcherz i przewody moczowe.
10. Leczy choroby dróg żółciowych i rozpuszcza kamienie zalegające w woreczku żółciowym. 
11. Szybko i skutecznie leczy choroby przewodu pokarmowego, wrzody żołądka i dwunastnicy.
12. Eliminuje wszelkie stany zmęczenia, wyczerpania.
13. Łagodzi skutki stresu.
14. Zwiększa libido.
15. Działa hamująco na proces starzenia się komórek somatycznych w organizmie. 
16. Stosowany jako okłady na bolące miejsca przynosi ulgę w oparzeniach słonecznych.
17. Pomaga walczyć z bezsennością.
18. Wzbogaca mleko w szereg niezbędnych do funkcjonowania witamin stanowiąc ich całkowicie naturalne źródło.


Muszę powiedzieć, że to naprawdę działa. Piję taki własnoręcznie zrobiony kefir od ponad tygodnia i już czuję poprawę. Wreszcie przestało mi bulgotać i męczyć cały czas w brzuchu. Mam więcej energii, regularnie chodzę do kibelka. Czuję się lekko i rześko. Żadne leki tak nie działają.
Zrobiłam mały research, i w Polsce też można nabyć to CUDO. Allegro albo uprzejma osoba z nadmiarem grzybków są w stanie Was obdarować. Później już wystarczy tylko dbać o nasze grzybeczki. A już po około 2 tygodniach podwajają swoją objętość, i wtedy My możemy obdarować kogoś tym wspaniałym medykamentem, ewentualnie możemy zachować dla siebie i robić coraz więcej kefiru. Po więcej informacji odsyłam tutaj. Stąd dowiedziałam się o dobroczynnych właściwościach grzybków. Samo hodowanie i robienie kefiru nie jest skomplikowane. Jedyna zasada – nie używamy metalowych łyżek i sitek. Podobno grzybki wchodzą w reakcję z metalem i obumierają. Ja swoje kilka razy potraktowałam z niewiedzy metalową łyżką i sitkiem i nadal żyją, więc nie wiem ile w tym prawdy.

Do zrobienia własnego kefiru potrzebujemy:
*mleko (może być „od krowy”, pasteryzowane, UHT, kozie, sojowe),
*grzybki kefirowe,
*plastikowe sitko i łyżka (lub drewniane)
*naczynie do zlania kefiru,
*naczynie do przechowywania kefiru w lodówce (u mnie szklanka – wypijam na bieżąco),
*szklany słoik, w którym grzybki czynią swoje cuda.

Zasada jest taka:
Jedna łyżka grzybów kefirowych na 250 ml mleka. Do czystego słoika, najlepiej wyparzonego, osuszonego i przestygniętego wlewamy mleko. Wrzucamy grzybki kefirowe, przykrywamy ręcznikiem kuchennym lub gazą i odstawiamy w temperaturze pokojowej na 24h. Po tym czasie mleko jest zupełnie sfermentowane, gęściejsze a w smaku lekko kwaskowate. Przygotowujemy naczynie, kefir przelewamy przez sito, delikatnie mieszamy aby cały napój przeleciał. Na sicie zostają grzybki kefirowe, w naczyniu mamy pełnowartościowy produkt. Produkt przelewamy do szklanki/lub innego naczynia i albo wstawiamy do lodówki albo od razu pijemy. Ja wstawiam przykrytą folią spożywczą szklankę do lodówki na noc i rano wypijam ze smakiem. Przez noc kefir jeszcze bardziej gęstnieje i zyskuje na smaku. Odcedzone grzybki kefirowe myjemy dokładnie pod zimną wodą, aż będą czyste. Z powrotem myjemy słoik, wyparzamy, suszymy, studzimy, wlewamy mleko i wrzucamy grzybki. Odstawiamy na następne 24h. I tak w kółko. Jeżeli nam się znudzi już kefir to możemy grzybki zalewać codziennie zwykłą wodą z 1-2 łyżeczkami cukru.

Z takiego napoju można przygotowywać owocowe koktajle, piec ciasta (ciekawe jak mi wyjdą muffiny) lub pić na czysto. Samo zdrowie.

Na zdrowie !!!

17 komentarzy:

Ona pisze...

My do domowego kefiru wykorzystujemy zamiast bakterii kefirowych kilka łyżek zwykłego kefiru. Wychodzi świetny:)

kulinarny-świat pisze...

Ja również należę do zadowolonych użytkowników grzybka:) z ogromnym sceptycyzmem podeszłam do niego na początku, bo mleka pić nie mogę, ale okazało się że kefir z grzybka mi służy.

ILoveBake.pl pisze...

Mój znajomy, który jest niewidomy pił napój z grzybków, ale zupełnie mu nie pomógł, a wręcz zachorował miał problemy z jelitami.

better-choice pisze...

no coś takiego :O muszę spróbować.

Smak Chwili pisze...

Też nie dawno robiłam ten kefirek z grzybka tybetańskiego, jeśli chodzi o efekty to czułam zmianę, czułam się świetnie, odzyskałam siły witalne, byłam rześka i mogłabym góry przenosić. Ale po tygodniu picia dostałam skurczów żołądka, które trzymały mnie przez ok 3 dni, nigdy nie miałam problemów żołądkowych, ani nie jadłam w tym czasie rzeczy które mogłyby mi zaszkodzić, musiałam odstawić grzybka no i przeszło. Moja mama znowu dostała straszne uczulenie, takie wielkie bąble czerwone w trakcie stosowania grzybka. Lekarz zalecił jej odstawienie go.. Ja za jakiś czas spróbuję znowu czy znów będzie tak na mnie działał, bo czułam się .. Piszę o moich dolegliwościach, dlatego, że na internecie nie doszukałam się skutków ubocznych a może warto o tym wspomnieć.

kasandraa6 pisze...

moja mama też robiła i piła, mi jakoś to nie wchodzi - może i pomaga na dużo dolegliwości ale jak dla mnie zbyt kwaśne , pozdrawiam śliczne zdjęcia

Agos pisze...

Jak na razie nie odczuwam żadnych skutków ubocznych po grzybkach, o których wspomina "Smak Chwili". Piję szklankę 300ml dziennie od ponad tygodnia. Możliwe, że te dolegliwości były spowodowane tym, że grzybki zostały potraktowane metalem, którego podobno nie znosi. Może zachodzą jakieś zmiany chemiczne i już nie działa tak jak powinien. Niestety też nie znalazłam więcej informacji na ten temat. Jak na razie będę kontynuowała moją kurację, bo widzę efekty. Wysypiam się wreszcie, nie chodzę w dzień zmęczona, chłop chory w domu a mnie jeszcze nie złapał zarazek. Na różnych ludzi może różnie działać, ale muszę powiedzieć że warto spróbować. Koszt nie jest taki wielki a jak pomoże to jeszcze lepiej. Co do smaku, faktycznie jest trochę kwaśny, ale można to kontrolować. Z zasady grzybek potrzebuje 24h na przefermentowanie mleka, ale on ciągle się rozrasta i należy albo dodawać więcej mleka, albo ująć grzybka. W cieple też grzybek przefermentuje szybciej, np już po 18h. dla mnie najlepszy efekt dają 2 łyżki grzybka na 500 ml mleka, z 1,5% tłuszczu i 24h w temp około 17-20*C. Dziękuje za komentarze i polecam z całego serca "pajaritos".

Smak Chwili pisze...

Agos, dobrze wiem, że metal zabija grzybka i mogę zapewnić, że u mnie tego kontaktu nie miał. Grzybka ujmowałam gdy się rozrastał, więc też wszystko tak jak powinno. I tak nikt się nie przekona dopóki nie spróbuje na własnej skórze.
Nie rozumiem dlaczego niektórym łatwiej uwierzyć jest w to, że coś ktoś zrobił nie tak, niż w to,że to cudo na nieśmiertelność też może mieć skutki uboczne. Każdy ma inny organizm i na każdego może mieć inny wpływ. Mojemu mężowi nic nie było, a ja, mama i teściowa już miałyśmy problem.

Ja czekam na opinie doświadczonych wypijaczy grzybka. Nie wspomniano tutaj o tym, że grzybka należy pić przez 20 dni i następnie zrobić 10 dni przerwy, oraz to że najlepiej pić go na noc.

Agos pisze...

Smak chwili,
Dzieki za komentarz, pisząc o metalu nie sugerowałam, że akurat Ty grzybka tak potraktowałaś. Wiele osób o tym nie wie, sama przez 3 dni używałam metalu i nic się nie stało ani mi ani grzybkowi. Możliwe, że masz jakąś alergie na to, nie znalazłam zadnych informacji dotyczących skutków ubocznych. To co napisałam na blogu, to są jedynie moje obserwacje i opinie na temat napoju. Odnośnie tych 20 dni, dzięki za informacje. Można, ale nie trzeba koniecznie trzymać się tego. To jest zalecane przy konkretnej kuracji. Nie wyczytalam też nigdzie jaka powinna być konktretna dawka kefiru, dlatego nie umieścilam tych informacji. Za miesiąc, kiedy będę już bardziej doświadczonym pijaczem dam relacje, czy coś się zmieniło przy takiej dawce jaką stosuje. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Wspanialy blog! Bardzo sie ciesze, ze na niego trafilam, poniewaz sama mierze sie z kuchnia chilijska... Niestety nie wszystkie przepisy przywiezione z Polski sie udaja, moze to kwestia maki...? Pozdrawiam serdecznie, Ola M.

Agos pisze...

dzięki Olu M. za komentarz.
Niestety mąki w Chile nie są tak dobrej jakości jak te nasze polskie. Nie ma też takiej różnorodności. Przetestowałam chyba już wszystkie dostępne na rynku. Na dzień dobry odrzuciłam wszystkie z dodatkiem spulchniającym. Nie ma tutaj kwaśniej śmietany, jak również dobrego twarogu. O kapuście kiszonej można zapomnieć. Jest na to jedna rada, zrobić samemu. Kapustę można bez problemu ukisić, gorzej z twarogiem czy śmietaną, brakuje "mleka od krowy", wszystko kartonowe UHT. Twaróg będę próbować robić z tego kefiru powyżej. Jest babrania z tym ale warto pokazać chilijczykom nasze smaki.

Smak Chwili pisze...

Wiesz Agos, ale tak sobie skojarzyłam fakty i chyba masz racje, wtedy kiedy piłam grzybka było bardzo gorąco a piłam go po 24 godzinach, może przefermentował.. ? Jutro spróbuje znowu, bo czułam się po nim świetnie i smakował mi również bardzo.. Ja też przeleciałam internet w poszukiwaniu skutków ubocznych i nic nie znalazłam.. dlatego tutaj napisałam o moich.. muszę spróbować jeszcze raz, i się przekonam..

Agos pisze...

Smak Chwili
Musisz wyczuć moment, kiedy mleko zaczyna się już ścinać na wierzchu, powąchaj, zamieszać łyżką - drewnianą ;) i spróbuj smaku, jak bedzie bardzo bardzo kwaśny to za bardzo się skisił, mało kwaśny po zlaniu i włożeniu do lodówki na kilka godzin dostaje troche mocy i jest wtedy idealny. Może być tak, że już po 20h bedzie gotowy w wyższej temperaturze, raz wyjdzie za kwaśny, drugi raz w sam raz. Co do alergii to tutaj popytałam się ludzi i jednej osobie wyskoczyły czerwone plamy na ciele po wypiciu takiego kefiru. Bóle w brzuchu, może za duża dawka naraz ?? i zaczęło działać "z kopyta". Jeżeli sytuacja się powtórzy, to możemy zaliczyć to do skutów ubocznych. Powodzenia w testowaniu.

Anonimowy pisze...

Mi sie wydaje,ze jak komus zaczyna byc zle po kefirze z grzybka to wlasnie rekacja,ze cos w organizmie bylo.Jak to mowia najpierw musi byc gorzej,zeby bylo lepiej.
Ja tez pije i czuje sie swietnie zwlaszcza brzuch,ktory od lat dokuczal faszerowalam sie tabletkami jak glupia,lazilam znerwicowana,nie moglam spac usypialam o 4 rano,zeby o 6 wstac.Teraz spie jak zabita,wstaje wypoczeta,nerwy odeszly:-).

Agos pisze...

Od napisania postu minęło sporo czasu,ja nadal piję kefir z grzybka tybetańskiego. Nie jest to teraz jednak regularnie i codziennie, ale zawsze mam go pod ręką. Robię koktajle, jem z granolą. Ostatnio zrobiłam nawet proziaki na tym kefirze, wyszły przepyszne. Naleśniki, babki, muffinki... więc jak nie mam ochoty na sam kefir, mieszam go gdzie popadnie.

Muszę przyznać, że bardzo poprawiłam mi się odporność organizmu, w ciągu roku przeziębiłam się tylko jeden jedyny raz. Przeziębienie bardzo szybko zwalczyłam sokiem z cytryny i właśnie kefirem. Trawienie też jakby się uspokoiło, ale trzeba było wprowadzić też kilka dodatkowych zmian w żywieniu. Z mojego doświadczenie stwierdzam, że grzybek mi nie zaszkodził i pomógł w uregulowaniu mojego brzusia.

Anonimowy pisze...

A czy ktoś wie, skąd pobiera się ten grzybek ? he he

Asia pisze...

Witam :)
Już sporo czasu minęło od ostatniego komentarza pod tym tematem grzybka... Ja dopiero zaczęłam moją przygodę z nim i szukam właśnie czegoś o skutkach ubocznych. Kilka dni temu wypiłam pierwszą szklaneczkę kefiru, był przepyszny. Niestety za kilka godzin miałam potworny ból żołądka i brzucha. Nic w tym czasie nie jadłam innego, więc myślę,że to przez ten kefir. Na drugi dzień ledwo chodziłam, ale na wieczór wypiłam ok 1/3 szklanki. Ból na noc minął, ale na drugi dzień popołudniu powrócił.
Może ktoś miał podobne doświadczenia ? Zastanawiam się czy dalej próbować, czy jednak odstawić.
Pozdrawiam serdecznie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...