Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki słodkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki słodkie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Drożdżowe rogaliki z kokosowym nadzieniem

To jest mój pierwszy wypiek, który zrobiłam przy pomocy nowego pomocnika kuchennego. Muszę powiedzieć, że teraz pieczenie to jeszcze większa przyjemność. Odpada wyrabianie ciasta ręcznie, a to zrobione przez robota jest o niebo lepsze, pulchniejsze niż wyrabianie manualnie. Nadzienie też zrobiłam przy użyciu miksera kielichowego i masa wyszła idealnie gładka i delikatna. Jestem szczęśliwa mając taaaakiego pomagiera w kuchni.

Wracając do moich rogalików, jak zauważyliście od kilku postów wałkuję temat twarogu. On mi się chyba nigdy nie znudzi! Tym razem do sera dodałam wiórków kokosowych, takie połączenie jak najbardziej pasuje do drobniutkich rogalików. Kubek ciepłego kakao i rogalik….. jesteśmy w niebie. 


Składniki:
600 g mąki pszennej,
6 łyżek cukru,
3 jajka,
70 g masła/margaryny,
25 g drożdży świeżych,
½ szklanki ciepłego mleka,

Nadzienie:
350 g twarogu,
120 g wiórków kokosowych,
1 żółtko (białko będzie do posmarowania rogalików),
4 - 5 łyżek cukru,
100 - 120 ml śmietany 30 %,

*Pozostało mi około 3 łyżek nadzienia, żeby go nie wyrzucić, postanowiłam zrobić placuszki kokosowe. Tutaj przepis.


Wykonanie:
Z drożdży, łyżki mąki i cukru oraz odrobiny ciepłego mleka zrobić zaczyn. Do dobrze roztrzepanych jaj z cukrem dodać mąkę pszenną, cukier. Gdy zaczyn się ruszy, dodać do reszty składników i wymieszać, powoli dolewać ciepłe mleko. Zacząć wyrabiać ciasto, w razie potrzeby (gdy ciasto jest zbyt suche – dolać mleko, gdy zbyt mokre – podsypać trochę mąką). Wyrobić do połączenia się składników. Na koniec dodawać masło i dalej wyrabiać, masło bardzo szybko się wchłonie a ciasto nabierze gładkości i elastyczności. Wyrabiać, aż będzie ładnie odchodzić od ręki. Uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 1 h.

W czasie gdy wyrasta ciasto można przygotować nadzienie. Wszystkie składniki dokładnie zblendować, aż powstanie gładka masa z niewielkimi kawałkami wiórków kokosowych. Jeśli będzie zbyt rzadka, można dodać troszkę mąki pszennej lub wiórków kokosowych. Masę wstawić do lodówki, fajne zastygnie i lekko stwardzieje, będzie się łatwo nakładać na rogaliki.

Wyrośnięte ciasto drożdżowe podzielić na 4 części, rozwałkować na spory okrąg i wycinać trójkąty. Na podstawę trójkąta nakładać po łyżeczce nadzienia i zawijać w kształt rogalika. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić przykryte lnianą ściereczką na 15 minut. W między czasie nagrzać piekarnik do 180*C, przed włożeniem do piekarnika posmarować białkiem. Ja swoje rogaliki piekłam w termoobiegu na dwóch blachach. Piec około 15 minut, aż nabiorą ładnego kolorku. Wyjąć na kratkę i wystudzić. Jeszcze ciepłe posmarować lukrem i posypać odrobiną wiórek kokosowych.

niedziela, 19 października 2014

Drożdżówki z twarogiem o smaku pomarańczy



                 Chodziły za mną od bardzo długiego czasu, nigdy nie było okazji aby się za nie zabrać. Ale wreszcie mam je! pyszne, delikatne, lekko pomarańczowe, moje drożdżówki serowe ! Nie są zbyt słodkie, oto mi chodziło, to lukier je dosładza idealnie. Do mojej ulubionej Earl Grey jak znalazł. Mój połówek sceptycznie podchodził do połączenia sera z ciastem drożdżowym i pomarańczą, ale jak już zaczęło pachnieć w domu wypiekiem, to zmienił szybciutko zdanie. Na dzień dobry zniknęły 3 jeszcze cieplutkie bułeczki. Bardzo proste w wykonaniu, zachwycające prostotą i smakiem. Jak dla nas bomba – nie tylko kaloryczna ;)


Ciasto drożdżowe:
500 g mąki pszennej,
½ szklanki ciepłego mleka,
30 g masła roztopionego,
2 jajka
4 łyżki cukru
25 g drożdży świeżych,

Masa serowa:
500 g twarogu półtłustego,
4-5 łyżki cukru,
1 łyżeczka cukru wanilinowego,
2 żółtka (białka będą potrzebne do posmarowania drożdżówek),
*skórka z połowy pomarańczy,


Wykonanie:
Z drożdży, łyżki mąki i cukru oraz odrobiny ciepłego mleka zrobić zaczyn. Do miski wsypać mąkę pszenną, cukier, roztrzepane dobrze widelcem jaja. Gdy zaczyn się ruszy, dodać do reszty składników i wymieszać, powoli dolewać ciepłe mleko. Zacząć wyrabiać ciasto, w razie potrzeby (gdy ciasto jest zbyt suche – dolać mleko, gdy zbyt mokre – podsypać trochę mąką). Wyrobić do połączenia się składników. Na koniec dodawać masło i dalej wyrabiać, masło bardzo szybko się wchłonie a ciasto nabierze gładkości i elastyczności. Wyrabiać około 7 min, aż będzie ładnie odchodzić od ręki. Uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 1 h.

W czasie wyrastania ciasta można przygotować nadzienie. Do twarogu dodać żółtka, oba cukry i skórkę z pomarańczy. Dobrze wymieszać, ugnieść widelcem, aż do rozpuszczenia się cukrów.

Wyrośnięte ciasto przełożyć na blat podsypany mąką i rozwałkować na wielkość około 40x30 cm. Równomiernie rozłożyć masę serową na ciasto, pozostawiając sobie tylko dłuższy brzeg ciasta bez nadzienia. Ciasto złożyć na 3 do środka wzdłuż krótszego boku, dobrze skleić brzeg. Pokroić na kawałki grubości około 5-6 cm. Drożdżówki skręcić aby powstał charakterystyczny zawijasek, odłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, pozostawić przykryte ściereczką aby troszkę urosły – 20 minut powinno wystarczyć. Wyrośnięte bułki posmarować białkiem. Nagrzać piekarnik do 180 stopni i piec około 30-40 minut. Najlepiej kontrolować aby ładnie się przyrumieniły a nie spaliły. Jeszcze ciepłe można posmarować lukrem. Smacznego!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Cynamonowe rollsy

Takie drożdżówki miałam w głowie od jakiegoś czasu. Czekałam tylko na odpowiedni moment aby je zrobić. Nadszedł bardzo dłuuugi weekend, poniedziałek szefowie dali nam wolne, a we wtorek święto kościelne w Chile. Chcę ten czas wykorzystać na maxa. W sobotę piekłam te oto drożdżówki, w niedzielę, chodzące też od dłuższego czasu, bagietki drożdżowe. Poniedziałek zostawiamy sobie na połażenie po Santiago i tak zwane vitrineando, czyli shopping. Może wpadnie mi coś ciekawego chilijskiego do łapki.

Wracając jednak do cynamonowych Rollsów, nazwałam je tak bo Felipe ma trudności z wypowiedzeniem słowa „drożdżówki” a rollsy, od razu kojarzy o co chodzi. Ciasto robiłam sama, na wyczucie. W składzie ma dosyć dużo płynu, dzięki czemu wyrabianie takiego ciasta jest dosyć utrudnione. Nie poddałam się i nie podsypując mąki wyrobiłam bardzo delikatne i miękkie ciasto, które odwdzięczyło mi się przepysznym, puszystym wypiekiem. Cynamonową posypkę robiłam na tzw. Oko. Chodzi o to aby była spora warstwa masełka, cukru i przede wszystkim cynamonu. Dodatkowo podrasowałam je kardamonem. Po upieczeniu, unosi się oszałamiający zapach korzennej przyprawy, masła i cukru. Całość uwieńczona słodkim lukrem. Przepyszne od razu po upieczeniu, jak również na drugi dzień. Tracą trochę na sprężystości, jak każde drożdżowe, ale nadal są mięciutkie i baaardzo cynamonowe. Taka buła i mój ulubiony rooibos i jestem w siódmym niebie.

Smacznego !!!

Korzystając z okazji zapraszam Was do polubienia mojej Słodkiej Przygody na fejsbuku ;) O tutaj!!!


Składniki:
550 g mąki pszennej,
1 łyżka suszonych drożdży,
3 łyżki cukru,
300 ml mleka,
80 g masła
3 małe jajka,

Cynamonowe nadzienie:
80 g rozpuszczonego masła,
*brązowy cukier,
*cynamon,
*kardamon,

Lukier:
3 łyżki gorącej wody,
*cukier puder,

Tuż przed wyrastaniem
Wykonanie:

Mąkę przesiać do dużej miski. W rondelku podgrzać mleko wraz z cukrem. Odlać troszkę do szklanki, wymieszać z drożdżami i odstawić na kilka chwil, aż zaczną pracować. Uwaga, mleko nie może być gorące, bo zabije drożdże i z wypieku nic nie wyjdzie. Do reszty mleka w rondelku dodać masło i rozpuścić. Do mąki wlać lekko roztrzepane jajka, zostawiając sobie troszeczkę na posmarowanie bułeczek przed pieczeniem. Dalej wlać rozruszane drożdże i powoli dolewać mleko z masłem. Wymieszać dokładnie, ciasto przełożyć na blat i zacząć wyrabiać. Na początku będzie bardzo klejące, ale z każdą minutą zacznie nabierać odpowiedniej konsystencji. Można troszkę podsypać mąką, ale nie za dużo, żeby masa nie była zbyt twarda. Wyrabiałam ręcznie około 15 minut. Szczęśliwcom robotami kuchennymi na pewno pójdzie to zgrabniej i szybciej. 

Wyrobioną masę przełożyć do miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia. Musi podwoić swoją objętość, czas ten zależy od temperatury otoczenia, czym cieplej, tym ciasto rośnie szybciej. Wyrośnięte ciasto wyłożyć na omączony blat i rozwałkować na spory prostokąt o grubości około 7 mm. Mój prostokąt miał około 30 cm na 60 cm. Obficie i dokładnie posmarować rozpuszczonym masłem, posypać cukrem, tak aby równo pokrył całe ciasto. Na koniec posypać cynamonem i opcjonalnie dodatkowo kardamonem, nie żałować cynamonu, ma się go czuć jak najwięcej, oto przecież chodzi w tych bułkach. Ciasto ściśle zwijamy, i kroimy na około 3 cm kawałki. Wyszło mi idealnie 12 sztuk. Przekładamy na blachę wysmarowaną masłem i posypaną kaszą manną, przykrywamy folią i odstawiamy na kilkadziesiąt minut do napuszenia. 

Wyrośnięte rollsy posmarować resztką roztrzepanego jajka z odrobiną mleka. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 30 – 35 minut, aż ładnie się zarumienią. Wyjąć i odstawić do ostygnięcia. Lekko letnie można polać lukrem, przygotowanym z gorącej wody i cukru pudru.

Po upieczeniu


piątek, 8 lutego 2013

Pączki z dziurką - na bogato


Tradycja, rzecz święta…… Pamiętam jak byłam mała, w tłusty czwartek zawsze pałaszowało się ogromne ilości pączków, faworków, racuchów i bułek słodkich…. No limits, tego dnia było wszystko dozwolone. Gdy podrosłam, trochę się to zmieniło, już nie robiło się w domu. Zawsze ktoś przyniósł z cukierni. W tamtym roku, pierwszym na obczyźnie, w ogóle nie obchodziłam tłustego czwartku. W tym roku, właśnie podglądam prawym okiem jak mój Felipe pałaszuje drugiego pączka. Sporo poszło do pracy aby moje współpracownice poznały co to jest tłusty czwartek. Rozeszły się co do jednego pączka. Kilka zaniosłam bliskiej mi Polce tutaj, może lepiej nie będę mówić ile ona zjadła….:P

Ja tłustoczwartkowym zwyczajem zjadłam więcej niż programowy jeden, a ile to się nie przyznam. Jestem z tych co pączki smakują :D.

Ciasto wymyśliłam sobie sama, nie jest słodkie natomiast ozdobiłam na bogato, orzechowo i słodko. Było dulce de leche, była czekolada…. Jak szaleć to szaleć, bo następne takie pączki za rok, no chyba że znajdę gdzieś konfiturę z płatków róży, a może ktoś mi przywiezie z Polski, nie omieszkam się popełnić pączków jeszcze raz.

Wyszło mi aż 37 sztuk


Składniki:
1 kg mąki pszennej,
70g cukru,
20 g suchych drożdży,
500 ml ciepłego mleka,
3 zółtka,
1 jajko,
1 kieliszek whisky,
60 g rozpuszczonego masła,
*szczypta soli,
*ulubione orzechy, wiórki kokosowe, płatki migdałowe
1 l oleju słonecznikowego do smażenia,

Polewa z dulce de  leche:
150 g dulce de leche,
1 łyżka masła,

Składniki wymieszać w kąpieli wodnej i odstawić, zimniejsze będzie gęstsze.

Polewa czekoladowa:
80 g czekolady 62 % kakao,
1 łyżka masła

Składniki rozpuścić w kąpieli wodnej:


Wykonanie:
Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, drożdże, sól, whisky, żółtka i całe jajko. Powoli dolewać mleka i mieszać do połączenia się składników. Zacząć wyrabiać, ciasto było mięciutkie, troszkę klejące, po troszku podsypywałam mąki. Na koniec wyrabiania dodał roztopione masło i dokładnie wrobić w ciasto. Całość zajęła mi około 10 minut. Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, u mnie zajęło to półtorej godziny. Po tym czasie ciasto odgazować, czyli walnąć w nie pięścią i wyłożyć na obsypany mąką blat. Rozwałkować na grubość około 1 – 1,5 cm i wykrawać koło (szklanka 7 cm Ø), następnie wyciąć dziurkę w środku każdego pączka (wykorzystałam odcięty gwint z butelki po pepsi :D, pasował idealnie). Pączki układać na blacie, lekko omączonym, przykryć ściereczką i poczekać, aż wyrosną – około 20 – 30 minut. W między czasie można wykonać polewy i posiekać orzechy, poukładać sobie je w talerzykach. Później będzie łatwiej ozdabiać nasze pączki.

Wyrośnięte pączki wrzucamy na rozgrzany olej. Podobno ma być rozgrzany do 175̊C. Ja nie mam termometru, smażyłam na oko. Usmażone pączki wyciągnąć z oleju i przełożyć na ręczniki kuchenne, oby odsączył się nadmiar tłuszczu. Lekko ciepłe można ozdabiać, maczać najpierw w polewie (nie za dużo) i później w orzechach. Później już tylko pozostaje je zjeść.



Smacznego !!!


niedziela, 27 stycznia 2013

Maślane rogaliki drożdżowe


Nadszedł weekend, już nie mogłam się go doczekać, mimo że tydzień zleciał mi szybciutko to na sobotę czekałam od poniedziałku. Teraz jedynie w soboty mam więcej czasu na stworzenie czegoś słodkiego, no i na pokazanie tego szerszej publiczności. W tygodniu nie jest łatwo kiedy wychodzi się do pracy o 9 rano i wraca o 19 wieczorem. Zaczynam rozumieć tutejsze kobiety pracujące, które w ogóle porzucają przebywanie w kuchni i idą na łatwiznę kupując coś słodkiego w sklepie. Ja jednak tak nie umiem, nie gardzę sklepowymi ciachami, ale jak mam tylko czas w sobotę to wolę coś „ukręcić” samej. Mam w głowie tyle przepisów na słodkości, że braknie mi chyba weekendów. Dzisiaj, to znaczy już wczoraj zrobiłam rogaliki z nutellą, chodziły już za nami jakiś czas. W ciągu tego czasu przeglądałam Internet w poszukiwaniu odpowiedniej recepty. Bardzo spodobał mi się przepis z tego blogu, ja tylko jeszcze go bardziej podkręciłam. Więcej masła… witaminka D jest potrzebna ;), mniej cukru, tłuściutkie mleko…. Ale o tym poniżej, zapraszam na ucztę.. duuuuużo rogalików, 48 sztuk i wcale nie takich malutkich. Rogaliki wyszły puszyste, nie za słodkie, nadzienie z nutelli idealnie tutaj pasuje. Bardzo łatwo mi się je zawijało i nawet wyszły całkiem foremne mini słodkości. Cachitos !!!! – krzyknął Felipe jak je zobaczył. Bardzo podoba mi się to słowo :D


Składniki:
300 ml mleka 3%,
160 g masła,
½ szklanki cukru brązowego,
½ łyżeczki soli,
1 łyżka suchych drożdży,
4 jajka (3 całe i jedno żółtko, białko zostawiłam do posmarowania rogalików),
4 ½ szklanki mleka,


Wykonanie:
Podgrzać mleko z cukrem, odlać 1/3 szklanki, do reszty dodać masło. W odlanym w szklance mleku (musi być letnie) mieszamy drożdże i łyżeczkę mąki, odstawiamy na kilka minut, aż drożdże ruszą.
W misce przygotować mąkę z solą i jajami, wlać drożdżowy zaczyn i letnie mleko z rozpuszczonym masłem. Mieszać, aż połączą się składniki i zaczynamy zagniatać rękoma. Ma powstać gładkie elastyczne ciasto, na początku mi się bardzo lepiło ale z czasem przestało. Wyrabiać około 10 minut. Uformować kulkę, włożyć do naczynia, przykryć folią spożywczą i odstawić do podwojenia objętości, w zależności od temperatury otoczenia może to potrwać od 1 godziny do ponad 2… cierpliwości. Po tym czasie ciasto wykładamy na omączony blat, dzielimy na 4 równe części. Każdą część rozwałkowujemy na kształt okręgu na grubość około 5 cm. Dzielimy na 12 równych trójkątów. Na szerszy koniec każdego trójkąta nakładamy po łyżeczce nutelli. Ja w niektóre włożyłam gęsty dżem morelowy i powidła śliwkowe. Teraz zwijamy ciasto do środka i formujemy rogalika. Układamy na posmarowanej tłuszczem i posypanej manną blaszce. Przykrywamy  folią spożywczą i odstawiamy do napuszenia, tzn. około 30 minut. Wyrośnięte rogaliki smarujemy białkiem i wkładamy do rozgrzanego do 180̊C piekarnika na 10 – 12 minut lub do zarumienienia. Upieczone, przekładamy na kratkę i studzimy.


niedziela, 9 września 2012

Bułeczki kokosowe


Wczorajszy dzień zaliczam do tych, w których masz tyle do roboty, że nie ma czasu nawet się po głowie podrapać. Ale udało mi się wcisnąć między ciasto drożdżowe a 100 pierogów ruskich na zamówienie takie oto cudo. Ciasto zaczęłam bardzo późno wyrabiać i tylko się modliłam, żeby szybko wyrosło, poza tym obiecałam Felipe coś słodkiego na weekend….as always w sumie.
Pomysł na kokosowe bułeczki znalazłam tutaj, jeszcze nigdy nie jadłam nic kokosowego z wypieków. Chciałam też coś bardziej fikuśnego, pozmieniałam troszkę proporcje i sposób wykonania. Przede wszystkim zawinęłam je w ślimaczki, w ten sposób jeszcze żadnych bułek nie piekłam, a zawsze mi się podobał. Wczoraj więc był dzień debiutów. Bułeczki wyszły wspaniałe, miękkie, kokosowe, delikatne. Nie obyło się bez problemów o czym później. Efekt końcowy przekroczył jednak moje oczekiwania. Dzisiaj zjedliśmy po jednej na baaaardzo późne śniadanie, można by rzec, że to już taki wczesny obiadek. Wygramoliliśmy  się z wyrka i zaczęliśmy dzień na słodko, później były lody, bita śmietana, kawka z mlekiem….. do ciemnej nocy jeszcze daleko, może jeszcze jedna bułeczka….. hmmm kuszące. A od poniedziałku walczymy, żeby spalić nagromadzone przez weekend kalorie. Będzie ciężko, bo zbliża się 18 września, narodowe święto Chilijczyków. Czas niekończących się imprez przy grillu, hektolitry pisco sour, terromoto, mote con huesillo, tony wołowiny, no i oczywiście empanadas. Trzeba się fizycznie i psychicznie nastawić na wielkie obżarstwo, start już w przyszły piątek, mniej więcej tydzień szaleństwa. Przynajmniej obchodzą je z radością, nie tak jak w Polsce, wszystko na poważnie.
Wracając do kokosowych bułeczek, po oryginalny przepis i wykonanie wysyłam do w/w blogu a u mnie moja wersja.


Składniki:
2 łyżeczki drożdży instant,
¼ szklanki wody,
1 łyżeczka cukru,
½ szklanki mleka,
115g rozpuszczonej margaryny,
2 jajka,
500g mąki pszennej,
60g cukru,
½ łyżeczki soli


Składniki na nadzienie:
1 ¾ szklanki wiórek kokosowych,
7 łyżek miodu (mój był stężały),
6 łyżek masła,
2 żółtka


Dodatkowo:
*białka do posmarowania bułek,
*płatki kokosowe i migdałowe,


Wykonanie:
Do letniej wody dodajemy łyżeczkę cukru i dwie łyżeczki drożdży instant, odstawiamy aż ruszą. W rondelku rozpuszczamy margarynę, na koniec dodajemy mleko i lekko podgrzewamy, byłe by nie było za gorące. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, jajka, mleko z margaryną i drożdżowy zaczyn. Wyrabiamy na miękkie ciasto, lekko lepiące się. W razie gdyby lepiło się zbyt mocno, można dosypać trochę mąki, u mnie dwie graście dodatkowe. Nie można jednak przesadzić, żeby ciasto nie było zbyt zbite. Wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. W tym czasie możemy zająć się na spokojnie nadzieniem. Wiórki miód, rozpuszczone masło i dwa żółtka wrzucamy do food procesora albo do blendera i miksujemy na pastę. Gdy ciasto nam wyrośnie, odgazowujemy je wbijając pięść w masę i wyciągamy na blat. Formujemy prostokąt o wymiarach mniej więcej 35 – 20 cm i nakładamy pastę kokosową. Tutaj pojawił się problem, pasta jest zbyt gęsta, żeby dało się ją ładnie rozsmarować na cieście. Wyciągałam więc po kawałku pasty, spłaszczałam w dłoni i układałam na cieście, miejscami troszkę brakowało, ale po zawinięciu w rulon wszystko się wyrównało. Więc po nałożeniu pasty, zawijamy wzdłuż krótszego boku i dzielimy na 12 części. Układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do napuszenia, mniej więcej 30 – 45 minut. Po tym czasie smarujemy pozostałym białkiem i ozdabiamy płatkami kokosowymi i migdałowymi. Moje bułki piekły się w temperaturze około 180̊C przez około 30 minut, aż się zarumieniły. Wyciągamy z piekarnika, przekładamy na kratkę do wystudzenia.

Smacznego !!!

niedziela, 12 sierpnia 2012

Orzechowe serca


Tradycyjnie jak co weekend, nie mogło dziś zabraknąć czegoś słodkiego. Po tygodniu ciężkiej pracy nareszcie zasłużony odpoczynek. W tygodniu ciężko mi się zebrać i wstać przed 8.00, a jak na złość w weekend nie mogę spać już od 6.00. Dziwne co?
Tak czy siak z wyra nie chce się wstać, mimo że patrzałki już dawno otwarte. Dogorywanie w łóżeczku do 10.00 to jest to co tygryski lubią najbardziej. Nie ma pośpiechu, powoli dopijamy kawkę z mlekiem i jemy śniadanie. Obiad w lodówce, nie trzeba gotować – normalnie plaża….. Ale ktoś tu się przypomniał, że nie ma nic słodkiego. Zapasy w naszej półce też wyczerpane, nie ma co, trzeba coś stworzyć.
Dawno mi się marzyły te bułki, widziałam je już jak kilkunastu blogach i zawsze dostawaliśmy ślinotoku widząc zdjęcia. Orzechy uwielbiamy, a nadzienie orzechowe plus ciasto drożdżowe to musi być coś !!!
Więc leniwe wstaliśmy z wyrka, ogarnęliśmy gniazdo domowe i zabrałam się do ciasta drożdżowego. Raz dwa trzy i już nakładałam nadzienie orzechowe. Po obiedzie akurat mieliśmy ciepły deser.
- Te „pasaste” - powiedział Felipe, a to znak że musiało naprawdę smakować wybornie. Z 12 serduszek zostało już tylko 6. Felipe jest mistrzem w pochłanianiu tego typu wypieków, ba wszystkich wypieków.
- musisz je robić częściej – wypowiedział zajadając się czwartą z rzędu drożdżówką,
- nom, muszę koniecznie – powiedziałam oblizując palce po drugiej bułce.

No i tak mijają nam weekendy, spokojnie, słodko, normalnie sielanka…. Aż do poniedziałku, kiedy to obudzi nas o 5.50 cholerny alarm. Delektujemy się więc powoli płynącym czasem i nie w głowie nam jeszcze „damn I hate mondays”.

Do następnego weekendu, no chyba, że w tygodniu zmajstruje jakiś nowy chlebek albo obiad.

Przepis na te pycha serducha znalazłam u mistrzyni wypieków na blogu „Moje Wypieki”. Pozwolę sobie zacytować składniki i wykonanie z w/w blogu.


Składniki na ciasto:
160 ml mleka,
2,5 łyżki cukru,
pół łyżeczki soli,
1 jajko,
2,5 szklanki mąki pszennej,
2 łyżki roztopionego masła,
7 g drożdży suchych (1 opakowanie) lub 15 g drożdży świeżych,

Składniki na orzechowe nadzienie:
200 g zmielonych orzechów włoskich lub pekan u mnie 100 g włoskich i 100 g migdałów,
100 g brązowego cukru,
80 g śmietany kremówki,
40 ml rumu (można zastąpić aromatem rumowym, do smaku) rum z zatopionymi laskami wanilii,
pół łyżeczki cynamonu wpadło chyba więcej, cynamonu nigdy za mało, nawet Felipe polubił.

Składniki nadzienia wymieszać razem.


Wykonanie:
Wszystkie składniki umieścić w misce i wyrobić (z drożdżami świeżymi należy wcześniej zrobić rozczyn). Nie dosypywać więcej mąki, by ciasto nie było zbyt twarde. U minie z podanych składników wyszło dość twarde ciasto, więc w czasie wyrabiania stopniowo dodawałam jeszcze ciepłego mleka do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Wyrabiać długo, aż ciasto nie będzie lepkie, natomiast będzie sprężyste i będzie odchodzić od ręki. Uformować w kulę, przykryć lnianym ręczniczkiem i pozostawić do podwojenia objętości w ciepłym miejscu.
Po tym czasie ciasto podzielić na 10 równych części (około 65 g) u mnie 12 po około 72 g  każda, formując z nich kulki.
Każdą część rozwałkować na placuszek. Na wierzchu posmarować nadzieniem. Następnie zwinąć razem z nadzieniem, w taki sposób jak zwijamy naleśniki. Następnie naleśnik złożyć na pół. Ostrym nożem przeciąć go w połowie, pozostawiając nieprzecięte 2 cm od góry. Wywinąć na boki rozcięte części, by otrzymać kształt serca. Ułożyć na blaszce w sporych odstępach (urosną duże). Przykryć lnianym ręczniczkiem, pozostawić w cieple na 30 - 40 minut do wyrośnięcia. Przed samym pieczeniem warto posmarować jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka, by były rumiane. Zarumieniły się bez jaja.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 15-17 minut. Wystudzić.


Smacznego !!!

niedziela, 1 lipca 2012

Drożdżowe muffinki z czekoladą


Jest już grubo po 21.00, wreszcie mam czas i ochotę coś napisać. Częstotliwość moich postów spadła znacznie. Zmęczenie materiału dało się we znaki.
Ostatnio nic nie piekłam, znaczy się piekłam, tylko nie dla siebie. W kraju gdzie nie istnieje dobry chleb, jestem wybawieniem dla tutejszych rodaków spragnionych polskich smaków.

Dzisiaj wreszcie jako tako udało mi się ogarnąć i upiec coś extra dla nas. Padło na mini ciasta drożdżowe z czekoladą w środku, pyszną kruszonką i pewnie milionem kalorii, całość upieczona w muffinkowej formie. Fajnie sobie wymyśliłam, bo zwykłe ciasto drożdżowe mi się znudziło, a takiej formie łatwiej złapać i zjeść. Nie potrzeba zbędnego krojenia, raz, dwa, góra trzy gryzy i znika w otchłaniach.

Wyszły mi przepyszne, specjalnie nic nie jadłam od obiadu, bo wiedziałam że na jednym się nie skończy. Lekko słodkie, puszyste w środku, kruche zewnątrz. Najlepsze jeszcze ciepłe, kiedy czekolada ciągle jest w stanie półpłynnym. Przez chwilę byłam w niebie…..



Składniki na 18 muffinkowych drożdżówek:
500 g mąki pszennej,
2 łyżeczki drożdży instant,
150 ml ciepłego mleka,
2 roztrzepane jajka (ja zawsze sobie zostawiam troszkę z łyżką mleka w miseczce na posmarowanie bułeczek),
70 g masła roztopionego i wystudzonego,
70 g cukru,
Opakowanie cukru wanilinowego,
18 kostek czekolady lub groszki czekoladowe,

Kruszonka:
20 g masła,
20g cukru,
40g mąki
Wykonanie:
Mieszamy mąkę z drożdżami i cukrem, dodajemy roztrzepane jajka i lekko łączymy. Następnie dolewamy mleko z cukrem waniliowym i rozpuszczone masło. Zaczynamy zagniatać ciasto. Wyrabiamy około 5 minut, lub gdy będzie miękkie, elastyczne i nie będzie się zbytnio kleiło. Przykrywamy ściereczką lub folią spożywczą i odstawiamy do podwojenia objętości w ciepłe miejsce (mojemu ciastu zajęło to ponad 1 ½ h). Po tym czasie masę odgazowujemy, lekko wyrabiamy i dzielimy na 18 równych części. Każdą część formujemy w kulkę, spłaszczamy i wkładamy jedną kostkę czekolady, zaklejamy. Przekładamy do wysmarowanej masłem i obsypanej kaszą manną lub bułką tartą formy muffinkowej. Przykrywamy i odstawiamy do napuszenia na 40 minut. Następnie smarujemy pozostawionym jajkiem i obsypujemy kruszonką. Wkładamy do nagrzanego do 180*C pieca na 25 minut lub do momentu, aż ładnie są nam zarumienią.


Smacznego !!!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...