Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta babki tarty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta babki tarty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2015

Sernikobrownie

Od zawsze chciałam zrobić brownie z serem. Czekoladowe smaki połączone z twarogiem i lekką nutką kwaśnego w postaci maliny, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Ciasto nie jest przesłodzone jak niektóre brownie, czuć w nim gorzką czekoladę, jest zbite tak jak powinno być. Twaróg ma delikatny posmak wanilii, ale nie wybija się na pierwszy plan. Kęs z kawałkiem maliny pobudza kubki smakowe i nie ma się wrażenia ciężkości jedząc całość. Świeżo zaparzone espresso i kostka deseru to idealny moment na relaks.


Składniki na masę serową:
500 g twarogu trzykrotnie zmielonego,
1 laska wanilii,
4-5 łyżek cukru pudru,
2 jajka,


Składniki na brownie:
200 g gorzkiej czekolady,
200 g masła,
250 g cukru,
5 jajek

Dodatek:
*maliny, 


Wykonanie:
Zmielony twaróg zmiksować z jajkami i cukrem pudrem, dodać ziarenka z laski wanilii, jeszcze raz zmiksować. Odstawić na bok. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Miękkie masło ubić z cukrem na puszystą masę. Po kolei wbijać po jednym jajku. Dokładnie zmiksować zanim wbijamy kolejne. Na koniec dolewamy powoli rozpuszczoną czekoladę. Wylać większą połowę masy na blachę, następnie rozłożyć równomiernie masę serową. Całość pokryć pozostałą częścią masy czekoladowej, wyrównać. Na wierzch ułożyć maliny, po jednej na każdą kostkę ciasta. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170°C i piec około 30 – 40 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem czy już nie ma płynnego ciasta. Gotowe !

niedziela, 16 listopada 2014

Zebra pomarańczowa

Zebra wkroczyła i do mojej kuchni. Dodatkowo uperfumowana w pomarańcze. Weekendowa słodkość baaaardzo się podobała mojemu połówkowi. Zwykła babka, puszysta, delikatna, z polewą czekoladową i wiórkami kokosowymi, a sprawiła nam dużo przyjemności z jej kosztowania. Lubimy takie wypieki, ale tylko w jesienno zimowe weekendy smakują najlepiej. Obowiązkowo z dobrą kawką i herbatą.


Składniki:
5 jajek,
250 g cukru,
200 g masła/margaryny,
380 g mąki pszennej + 2 dodatkowo,
2 łyżki kakao,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1 pomarańcza (skórka i wyciśnięty sok),

Polewa:
50 g masła/ margaryny,
2 łyżki kakao,
2 łyżki mleka,
3 łyżki cukru,


Wykonanie:
Tłuszcz rozpuścić w rondelku i wystudzić, z pomarańczy zetrzeć skórkę i wycisnąć sok. Jajka ubić z cukrem na puszystą masę. Do mąki wsypać proszek do pieczenia i skórkę z pomarańczy.  Po trochu dodawać na zmianę mąkę z proszkiem do pieczenia, tłuszcz oraz sok z pomarańczy. Masę podzielić na dwie równe części. Do jednej wsypać kakao, do drugiej mąkę. Wykładać na zmianę po łyżce jasnej i ciemnej masy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180*C na 40 minut. Warto sprawdzić patyczkiem czy już jest upieczone, inaczej piec jeszcze przez chwilę. Po wystudzeniu udekorować polewą i wiórkami kokosowymi. Wszystkie składniki na polewę podgrzać bardzo mocno, lekko wystudzoną można polewać ciasto.  I gotowe ! Smacznego !

poniedziałek, 10 lutego 2014

Karpatkę upiekłam !!!

Od tego ciasta wszystko się zaczęło, to właśnie karpatkę obrałam za cel mojego cukierniczego 
debiutu na drugim końcu świata. I tak po trochu szkoliłam się fachu, docierając do tego momentu, gdzie prezentuję Wam moje dzieło w całej swojej okazałości. Karpatka zawsze była w top 10 moich ulubionych smaków. Kocham ją za kremowość, delikatne ciasto i nieprzesłodzone wnętrze . Do kawki jak najbardziej polecam, a nawet bez kawki smakuje wyśmienicie. Dla mnie jest to klasyk nad klasyki, prosty, świetnie wygląda i nigdy nie zawiedzie.
Przepis pochodzi od mojej mamy, w rodzinie krąży od X czasów i od X czasów smakuje tak samo.



Składniki na ciasto parzone:
½ kostki masła (jeszcze wtedy masło miało 250g, więc pół to 125g),
1 szklanka wody,
1 szklanka mąki pszennej,
5 jajek,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,


Krem:
¾ l mleka,
4 jajka,
*cukier waniliowy,
½ szklanki cukru,
4 łyżki mąki pszennej – kopiaste,
4 łyżki mąki ziemniaczanej – kopiaste,
*kostka masła – 250g


Wykonanie ciasta:
Masło z wodą zagotować, wsypać mąkę i energicznie mieszać, aż ciasto zacznie odstawać od brzegów naczynia, trzymając cały czas na gazie Zdjąć z gazu i lekko wystudzić. Wsypać proszek do pieczenia, teraz dodawać po kolei jajko, za każdym razem dobrze zmiksować. Ciasto będzie bardzo klejące, ale takie ma być. Podzielić na dwie części. Każdą z części przełożyć na wysmarowaną masłem i posypaną kaszą manną foremkę (u mnie 20x30 cm), dokładnie rozprowadzić. Widelcem można zrobić małe zygzaki na masie, w czasie pieczenia postaną górki i doliny, kwintesencja karpatki. Piec około 25 minut w 200*C. Wystudzić.

Wykonanie kremu:

Zagotować pół litra mleka z cukrami. Do pozostałego mleka dodać jaja oraz obie mąki. Dokładnie wymieszać, tak aby nie było widać grudek. Gdy mleko zacznie się gotować, zmniejszyć ogień i powoli przelewać masę jajeczną. Mieszać powoli drewnianą łyżką, aż wszystko się ładnie zetnie. Pogotować jeszcze przez chwilę, niech troszkę pobąbelkuje, trzeba jednak pilnować aby się nie przypaliło. Gotowy budyń całkowicie wystudzić. Miękkie masło zmiksować na puszystą masę, powoli dodawać po łyżce budyniu. Miksować tak długo, aż znikną grudki. Masa jest rzadka, ale po wstawieniu do lodówki przepięknie zastyga. Takim miękkim kremem przełożyć obie warstwy parzonego ciasta, górkami do góry i lekko przycisnąć. Wstawić na kilka godzin do lodówki, przed podaniem posypać cukrem puderm.

czwartek, 2 stycznia 2014

Biszkopt z kremem i truskawkami

Witajcie w Nowym Roku !!!
Na ten szczególny dzień przygotowałam mało szczególne ciasto, niby bez fajerwerków, ale to jest tylko złudzenie. Proste połączenia sprawdzają się najlepiej. Puszysty biszkopt, karpatkowy krem, no i oczywiście świeże truskawki, co chcieć więcej ?

Felipe zakochał się w tym cieście. W sumie się nie dziwie, żyjemy w kraju, gdzie wszystkie wypieki przekłada się masą krówkową, okropnym sztucznym budyniem, czy bezą…. Przesłodzone i ciężkie. Moje jest lekkie, krem wbrew pozorom jest bardzo delikatny, wręcz puszysty. Po zjedzeniu kawałka nie czuje się ciężkości w brzuchu, tak jak bywa to w przypadku tutejszych słodyczy.

Oczywiście nie obyło się bez problemów, chyba biszkopty odmówiły mi posłuszeństwa i jak na złość padały jeden za drugim. A może to zdezelowany piekarnik ? hmm nie wnikam. W każdym bądź razie przepis na biszkopt jest sprawdzony, mamie zawsze wychodzi.

Tak więc w nowy rok wchodzę z truskawkowym ciastem, ciekawe czym mnie zaskoczą kolejne 365 dni. Chciałabym przedstawiać Wam częściej moje dzieła, postaram się z całych sił, chociaż już wiem, że ten rok będzie bardzo ciężki i stresujący dla mnie. Życzę sobie więc dużo siły i cierpliwości. A Wam życzę roku lepszego niż poprzedni !!

Biszkopt:
5 jajek (żółtka i białka osobno),
¾ szklanki cukru,
1 szklanka mąki pszennej,
2 łyżki mąki ziemniaczanej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,

Krem:
¾ litra mleka 3,2%,
½ szklanki cukru,
*ekstrakt waniliowy lub cukier,
4 jajka,
4 kopiaste łyżki mąki pszennej,
5 łyżek mąki ziemniaczanej,

Dodatkowo:
500 g truskawek,
1 galaretka,
250 g masła,
2 torebki herbaty,
500 ml przegotowanej gorącej wody,
*sok z ½ cytryny i cukier do smaku


Wykonanie:
Biszkopt:
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, po czym powoli dodawać cukier. Miksować dokładnie za każdym razem tak aby cukier się rozpuścił. Później dodajemy po żółtku, za każdym razem dokładnie rozmieszać, zanim się wrzucimy kolejne. Do bardzo dobrze ubitych jajek, tak około 10 minut miksowania, możemy dodać przesiane mąki i proszek do pieczenia. Szybko wymieszać, na wolnych obrotach miksera. Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boków nie natłuszczamy. Wylać masę biszkoptową i wstawić do nagrzanego do 180*C piekarnika na jakieś 30 minut, lub do suchego patyczka. Po upieczeniu zostawić w piekarniku do wystudzenia. Zupełnie zimny przekroić na pół (mi niestety biszkopt nr 1 padł, zrobiłam nr 2 i też padł w pewnym sensie, wyrównałam je tylko i tak powstało moje ciasta. Za niepowodzenie obwiniam piekarnik, gazowy i z urwanymi drzwiami więc nieszczelny trochu).

Krem:
½ l mleka zagotować z cukrem i ekstraktem waniliowym. Jeżeli lubicie słodsze budynie śmiało możecie dorzucić tak do ¾ szklanki. Resztę mleka wymieszać z jajkami i mąkami, tak aby nie było grudek. Gdy mleko w rondelku zacznie się gotować, zestawić z ognia i powoli dolewać masę mączno jajeczną, jednocześnie mieszając drewnianą łyżką. Postawić z powrotem na mniejszy gaz i mieszać, aż stężeje. Gotowy budyń wystudzić. Gdy już będzie zimny, miksujemy go miskerem i pozbywamy się przypadkowych grudek, jeśli takie się pojawiły. W innym naczyniu miksujemy na puszystą masę miękkie masło. Teraz dodajemy po łyżce budyniu i ciągle mieszamy. Gotowy krem wydaje się rzadki, ale po kilku chwilach w lodówce ładnie zastyga. To dzięki masłu.

Poncz do biszkoptu:
Tutaj zupełna dowolność. Ja zawsze zaparzam jakąś herbatę, dodaję cukru do smaku i soku z cytryny. Moja mama dodaje jeszcze troszkę alkoholu. Ja zaparzyłam 2 czarne herbaty o smaku truskawkowym. 

Składanie ciasta:
Przygotować truskawki, połowę porcji pokroić w kosteczkę, resztę w plastry.
Pierwszy blat biszkopty nasączyć ponczem, przełożyć troszkę więcej jak połową kremu, rozłożyć truskawki. Przykryć drugim blatem biszkoptu, nasączyć. Resztę kremu rozsmarować po brzegach i górze ciasta. Ułożyć plasterki truskawek na wierzchu. Warto sobie wcześnie przygotować galaretkę, tak aby lekko tężała. Zalać ciasto galaretką i wstawić do lodówki na minimum 3 godzinki. Gotowe !

niedziela, 6 października 2013

Brownie z marshmallow

Czekolady w wypiekach ciąg dalszy… tym razem postawiłam na brownie z piankami marshmallow. Wyszło bardzo czekoladowo, chmurka z pianki bardzo fajnie się ciągnie. Zadziwiające, ale brownie nie jest słodkie pomimo warstwy pianki. Jest przyjemnie czekoladowe ze słodką i ciągnącą nutą na wierzchu. Orzechy świetnie wkomponowały się w ten zestaw.

Metoda pieczenia brownie uległa zmianie w porównaniu do poprzedniego. Zrobiłam tradycyjnie, bez ubijania jajek. Brownie wyszło cięższe, objętościowo masy też mniej było, ale w smaku bardziej skoncentrowane.

Tym oto ciastem zamykam czekoladową przygodę, skończył mi się worek czekolady. Za nim kupię nowy, może powalczę trochę z ciastem parzonym i kremem ;). Zbliża się lato, czas na świeże owoce, lekkie desery.



Składniki:
250g czekolady 70%,
200g masła,
170g cukru,
4 duże jajka,
120g mąki,
*kilka kropel ekstraktu waniliowego,
*garść orzechów włoskich,
*pianki marshmallow,


Wykonanie:

Masło z czekoladą rozpuścić w kąpieli wodnej, rozpuścić cukier i ekstrakt waniliowy w czekoladzie. Jak tylko trochę ostygnie, dodać jajka i wymieszać. Dalej wsypać mąkę i posiekane orzechy. Dokładnie połączyć wszystko. Przelać do formy (moja miała 20x30 cm, ale śmiało może być mniejsza). Piec w piekarniku rozgrzanym do 160 – 170 * C przez około 20 minut. Watro zerkać, czy wierzch już się upiekł. Można wbić patyczek. Na sam koniec wysypać pianki, wstawić do piekarnika na kilka chwil. Podpiekać tylko przez chwilę, dopóki pianki lekko się roztopią. Gotowe, smacznego !!

środa, 4 września 2013

Brownie

Można powiedzieć, że to jest moje pierwsze brownie z prawdziwego zdarzenia. Poprzednie było dobre, ale z kakao. Ja chciałam wreszcie zrobić takie prawdziwe, na czekoladzie, dobrej czekoladzie. Wreszcie udało mi się taką znaleźć. Kupiłam cały kilogram, a co tam będę się rozdrabniać. Czekolada jest belgijska, zrobiona z ekwadorskiego kakao, przepyszna, ciemna, świetnie się roztapia, pachnie niesamowicie. Oj czy ja już pisałam, że uwielbiam czekoladę?

Z takiej czekolady mogę tworzyć najwspanialsze czekoladowe słodkości. A wracając do brownie…nie wiedziałam dokładnie jakie proporcje będą idealne. Przepisy na to ciasto zbytnio się nie różnią, a sposobów przygotowania jak na razie zauważyłam 2. Z ubijanymi jajkami i bez. Zaryzykowałam i zrobiłam z ubijanymi jajkami. I chyba dobrze zaryzykowałam, ciasto lekko się napowietrzyło, podczas pieczenia uniosło, aby po ostygnięciu nieznacznie opadło. Może ciut troszeczkę, dosłownie chwileczkę przetrzymałam je w piekarniku, wtedy byłoby bardziej gliniaste. Jednak jak na pierwsze prawdziwe brownie, które zrobiłam, jestem zadowolona z efektu.

Kto zna to ciasto nie muszę namawiać do upieczenia. Ci co jeszcze nie próbowali, niech jak najprędzej zaopatrzą się w dobrą czekoladę i masło. Bazowałam na przepisie Agnieszki Kręglickiej.  




Składniki na blaszkę 20x30 cm lub większą:
250 g gorzkiej czekolady 71% kakao,
210 g masła,
250 g cukru,
5 jajek,
100 g mąki,




Wykonanie:
Czekoladę z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej. Jajka ubić z cukrem, nie za długo, tylko żeby lekko zbielały. Do masy jajecznej dodać mąkę i zmiksować. Następnie wlewać cienkim strugiem czekoladę z masłem. Wszystko dokładnie wymieszać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200*C piekarnika. Piec max do 20 minut, a najlepiej już po 15 sprawdzać czy patyczek wbity w masę wychodzi już suchy.
Wyjąć z pieca, wystudzić, pokroić na kwadraty. 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jabłecznik

Często dużo potraw czy wypieków „chodzi za mną”, smaki pojawiają się z nikąd i zawsze w ciągu kilku dni, a szczególne w weekendy zaszywam się w kuchni. Ostatnio „chodziła” za mną ryba pieczona, ohhhh co za smak, nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam rybę…chyba coś koło marca. „Wychodził” się też pieczony kurczak w ziołach i ziemniaczane kuleczki. Z reguły są to smaki, które pamiętam z mojego domu rodzinnego. Czasami nie potrafiąc ich zrekonstruować, zaczynam sama kombinować. No i tak wykombinowałam sobie tego jabłecznika. Muszę nieśmiało powiedzieć, że chyba wyszedł mi tak samo dobry, czy nawet lepszy od maminego.

W składzie ciasta znajdują się zmielone orzechy laskowe, ale w gotowym wypieku są prawie niewyczuwalne. Byłam ciekawa smaku takiego połączenia, które pojawia się w kilku przepisach. U mnie chyba było jednak zbyt mało orzechów. Spód i kruszonka wyszła natomiast bardzo kruchutka, wręcz idealna. Była też ubita piana z białek, ale pod ciężarem ciężkiej kruszonki zupełnie się schowała.

Teraz chodzi za mną coś piętrowego, rocznicowego….


Składniki:
90 g mielonych orzechów laskowych,
450 g mąki pszennej,
4 łyżki cukru pudru,
2 żółtka (białka zostawiamy na pianę),
1 całe jajko,
200 g zimnego masła
3-4 łyżki wody w razie gdyby masa była zbyt sucha,
7 sporych kwaśnych jabłek,
3 łyżki brązowego cukru,
*cynamon i kardamon do smaku


Wykonanie:
Zmielone orzechy mieszamy z mąką i cukrem pudrem, dodajemy posiekane zimne masło, żółtka i jajko. Siekamy na drobne kawałki i później szybko wyrabiamy masę. Dzielimy mniej więcej na 60 – 40. Większą częścią wykładamy foremkę, u mnie taka 30 x 20 cm, formujmy brzegi. Mniejszy kawałek ciasta przekładamy do zamrażalki. Blachę z ciastem wkładamy do lodówki na czas robienia jabłek.

Jabłka obieramy, i trzemy na tarce o dużych oczkach. Przekładamy na patelnie i prażymy. Dodajemy cukier i cynamon i kardamon. Kiedy jabłka zmiękną, kończymy prażenie.

Z białek ubić pianę.


Formę z lodówki przekładamy do pieca nagrzanego do 200*C i podpiekamy spód, żeby leciutko się zarumienił, tak z 10 minut. Na zarumieniony spód wyłożyć jabłka, można posypać jeszcze orzechami i rodzynkami dodatkową porcją cynamonu :D jak ktoś lubi. Na to wykładamy ubitą pianę z białek i ścieramy na tarce zamrożone ciasto. Wstawiamy do piekarnika. Temperatura około 180*C i pieczemy 45 – 50 minut, aż kruszonka się ładnie zarumieni. Wystudzone można posypać cukrem pudrem.


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Makowiec na drugim końcu świata....


Po krótkiej stagnacji wróciłam z powrotem do pisania bloga. A wracam z czymś, za czym tęskniłam od bardzo dawna. Smak ten przypomina mi dom, szczególnie święta i całą tę atmosferę. Do świąt jeszcze daleko, ale nie mogłam czekać dłużej, zrobiłam…. i wyszło okropnie przepyszne !!!!

Z racji, że dopiero zaczynam królować w kuchni i wiele rzeczy robię po raz pierwszy w życiu, muszę nieskromnie stwierdzić, że wyszło mi obłędnie przepysznie. A jakie zdziwienie na twarzy Felipe, że nadzienie to wcale nie czekolada, tylko mak. Ach uwielbiam te momenty. Posiłkowałam się przepisem z Moich Wypieków, troszkę pozmieniałam, nie za dużo. Masa makowa wyszła zupełnie taka sama jak zwykła robić ją moja mama. Intensywny migdałowy zapach, orzechy, skórka pomarańczowa. Idealna konsystencja, idealny smak.. jestem z siebie dumna. Ciasto nie pękło tak jak ludzie straszyli w komentarzach na MW, no po prostu bajka… Wyszły mi przepiękne 3 strucle makowe.

Jeśli jesteście ciekawi jak się robi polski makowiec na końcu świata, to czytajcie dalej :)

Przepis z Moich Wypieków, z moimi lekkimi zmianami.

Ciasto drożdżowe:
510 g mąki pszennej i troszeczkę do podsypania przy wałkowaniu,
180 ml mleka i troszeczkę, musiałam dolać bo ciasto było zbyt suche,
150 g masła, roztopionego, ochłodzonego,
6 żółtek (białka odłożyć do masy makowej),
3 łyżki suchych drożdży,
6 łyżek cukru,
*masło do posmarowania pergaminu,
pół łyżeczki soli

Masa makowa:
500 g maku,
200 g cukru,
100 g rodzynków (dałam mniej i tylko do 1/3 części nadzienia. Niestety Felipe nie cierpi rodzynek),
2 porządne garści orzechów włoskich grubo posiekanych,
3 łyżki miodu,
olejek migdałowy do smaku,
2 łyżki rozpuszczonego masła,
2 łyżki pokrojonej w kosteczkę skórki pomarańczowej,

Wykonanie ciasta drożdżowego:
Drożdże rozpuścić z cukrem oraz mlekiem (letnim) i odstawić na około 15 minut. Dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto, dodając na koniec rozpuszczony tłuszcz. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto na początku jest twarde, ale wraz z dodaniem masła robi się bardzo miękkie i plastyczne. 



Wykonanie masy makowej:
Mak zalać zimną wodą i gotować około 30 minut, zostawić do wystudzenia przez noc. Dalej odcedzić na sitku i zmielić. Ja niestety nie posiadam maszynki do mielenia ale dałam radę z food procesorem, mieliłam do momentu, aż stwierdziłam że jest wystarczająco miękki. Do maku dodałam cukier, miód, masło, orzechy, rodzynki, aromat migdałowy, skórkę pomarańczową i ubite na sztywno białka. Całość wymieszałam i gotowe.

Następnie ciasto drożdżowe podzielić, ja podzieliłam na 3, ale równie dobrze można zrobić na 4 lub 2, rozwałkować prostokątne placki, nałożyć masę makową, zawinąć w posmarowany miękkim masłem pergamin, zostawiając około 3 cm (nie zakrywając boków), w formie tuby.



Piec przez 30-40 minut w 180 stopniach. Ja ze względu, że jestem nieszczęśliwym posiadaczem gazowego piekarnika, zawszę piekę na najwyższej półce i dłużej na średnim ogniu.





niedziela, 5 maja 2013

Drożdżowe - Malinowe


Drożdżowe chodziło za mną sporo czasu. No i się wychodziło, zrobiłam przepyszne ciacho z malinami. Pyszna pulchniutka, mięciutka masa i kontrast w postaci kwaśnych malin. Całość posypana słodką kruszonką. Bardzo zgrane trio.


Składniki na blaszkę 23x33cm, wyszło mi dosyć wysokie:
600 g mąki pszennej,
2 łyżeczki drożdży suchych,
70 g cukru,
300 ml mleka,
3 jajka lekko roztrzepane (zostawić troszkę na posmarowanie drożdżówki),
80 g rozpuszczonego masła,

Dodatkowo:
300 g malin mrożonych,
*kruszonka,*
garść płatków migdałowych


Wykonanie: 
Drożdże wymieszać z odrobiną mleka i łyżeczką cukru. Poczekać, aż ruszą. Mleko podgrzać i wymieszać z cukrem, masło rozpuścić, mąkę przesiać do miski. Do mąki wlać jaja, zostawić sobie troszkę na posmarowanie ciasta, wlać letnie mleko i drożdże. Zacząć wyrabiać, ciasto na początku będzie się kleiło, ale z każdą minutą będzie coraz bardziej elastyczne i gładkie. Na koniec wlać masło i wyrabiać, aż ciasto wchłonie cały tłuszcz. Przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1,5 – 2 godziny. Po tym czasie masę odgazować, po prostu uderzyć pięścią w ciasto, wyjąć z miski, lekko wyrobić i przełożyć do foremki wcześniej wysmarowanej masłem i posypanej (u mnie kaszą manną, ale może być i bułka tarta czy nawet mąka). Przykryć i odstawić do wyrośnięcia. Jak będzie już dobrze wyrośnięte, wysypać na ciasto maliny i lekko je docisnąć. Posypać obficie kruszonką i płatkami migdałowymi.

Kruszonkę zawszę robię na oko, zasada jest prosta: mąki dwa razy tyle co cukru i masła.

Ciasto wstawić do piekarnika nastawionego na 180̊C i piec około 40 minut. Jeżeli wierzch będzie za bardzo się przypalał, można przykryć folią aluminiową. Ciasto najlepiej sprawdzić patyczkiem czy już na pewno jest upieczone w środku. 


poniedziałek, 4 lutego 2013

Pomarańczowa babka marmurkowa


Trzydzieści pięć stopni w cieniu a ja piekę babkę, chyba coś ze mną nie tak …. Babka wyszła przesmaczna, lekko pomarańczowa, z kakaowym paskiem w środku, bardzo puszysta, ozdobiona z góry pomarańczowym lukrem i orzechami laskowymi. Takie małe co nieco do kawki…..mrożonej ;). Mniam.


Składniki:
5 jajek,
160g cukru,
*pomarańczowy zapach,
120 ml oleju,
250g mąki pszennej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1 łyżka kakao,
2 łyżki wody,
2 łyżki soku z pomarańczy i tyle cukru pudru aby powstał lukier,
*skórka pomarańczowa,
* garść orzechów laskowych rozdrobnionych,


Wykonanie:
Jajka ubić bardzo dokładnie z cukrem na puszystą masę, dodać pomarańczowy zapach, olej i dokładnie wymieszać. Wsypać przesianą mąkę i proszek do pieczenia i połączyć składniki. Część masy przełożyć do innego naczynia i dosypać jedną sporą łyżkę kakao. Masa wydała mi się lekko za gęsta, więc dolałam 2 łyżki wody. Przygotowaną foremkę wypełnić najpierw białą masą, a później masą kakaową. Wstawić do rozgrzanego do mniej więcej 180 stopni Celsjusza piekarnika i piec przez około 35 – 40 minut. Warto sprawdzić po 35 minutach patyczkiem czy nie ma już surowego ciasta, ewentualnie jeszcze chwilkę dopiec, ale nie za długo bo babka za bardzo wyschnie. Upieczone ciasto wyjąć z pieca i z foremki, wystudzić na kratce.
Jak babka będzie już wystudzona można ozdobić lukrem. Dwie łyżki soku z pomarańczy wymieszać z taką ilością cukru pudru, aby powstał gęsty lukier. Dodać startą skórkę z pomarańczy. Tak przygotowanym lukrem polać babkę i ozdobić orzechami laskowymi.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...