czwartek, 18 lipca 2013

Bagietki pszenne wyrabiane metodą Bertineta

Jestem chlebożercą, chleboholiczką i to tym w najgorszym wydaniu, bo najbardziej smakuje mi białe pieczywo, czyli z mąki totalnie pozbawionej jakichkolwiek składników odżywczych i mineralnych. Ma natomiast sporo glutenu, a gluten właśnie sprawia, że pieczywo białe jest takie puszyste, pachnące i aż wołające do zjedzenia. Nie mogę się oprzeć takiemu pieczywku, lekko podtostowanemu, z masełkiem, pyszną wędliną i serkiem żółtym…..mniam.

Na pieczenie chlebów na zakwasie brakuje mi czasu, zakwas musiałam pogrzebać. Bez domowego pieczywa wytrzymałam troszkę ponad miesiąc, aż któregoś dnia przechodząc obok piekarni zobaczyłam przepyszne, ogromne, pachnące bagietki. Kupiłam jedną….zjedliśmy, kilka dni później kupiłam drugą, zniknęła przez weekend. Za trzecim razem stwierdziłam, że upiekę sobie je sama.

Ci co zajmują się wypiekaniem pieczywa nazwisko Bertineta powinno się kojarzyć. Tym co nie kojarzą, zapraszam do zerknięcia na filmik zamieszczony poniżej. Pan Bertinet opracował swoją własną metodę wyrabiania ciasta. Ciasta o bardzo dużej zawartości wody, aż 70 procent w stosunku do mąki. Co za tym idzie? Ano ciasto jest bardzo, bardzo klejące i bez maszyny lub właśnie bez jego metody, byłoby prawie niemożliwe wyrobić taką masę. Cała procedura jest dosyć łatwa i można się nieźle odstresować robiąc sobie właśnie takie bagietki na przykład. Zachęcam do obejrzenia filmiku i może nawet do zrobienia takich wypieków, które charakteryzują się właśnie puszystością, chrupkością skórki i ogólnym smakiem i wglądem pieczywa. Przepis na bagietki skomponowałam sama patrząc mniej więcej ile ich używa autor filmiku.







Na 4 duże bagietki użyłam:
1 kg mąki pszennej + łyżka do zaczynu,
700 ml ciepłej wody,
2 łyżki suchych drożdży,
Około 30 g masła,
1 ½ łyżki soli,
2 łyżeczki cukru,

Wykonanie:
Mąkę przesiać  do dużej miski, wymieszać z solą. Wetrzeć w mąkę masło, tak jak na kruszonkę. Z pół szklanki odlanej wody, cukru, łyżki mąki i drożdży robimy zaczyn. Czekamy, aż ruszy. Rozruszany zaczym przelewamy do mąki i dodajemy resztę ciepłej wody. Mieszamy do połączenia się składników. Całość będzie bardzo lepiąca, ale zaufajcie mistrzowi Bertinet. Masę wykładamy na blat, bez podsypywania mąki, bez lania oleju, tylko Ty i masa. Unosimy, rzucamy na blat, rozciągamy, unosimy, rzucamy na blat i rozciągamy, najlepiej zobaczyć to na filmie o tutaj. Takie wyrabianie może zająć sporo czasu, ja „bawiłam” się około 20 minut, ale za to efekt końcowy totalnie mnie zaskoczył. Jestem pod wielkim wrażeniem jak tak lejące się ciasto, powoli zmienia się w dosyć stabilną kulę, z której później można wypiec cokolwiek sobie uformujesz. Ja postawiłam na bagietki, ale można upiec bułeczki, zawijańce, rogale, plecionki, większy chleb. Można kształtować jak się chcę, masa jest bardzo plastyczna i puszysta.

Tak więc gdy wyrobimy nasze ciasto, przekładamy je do miski, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia. Masa musi podwoić swoją objętość, w zależności od ilości drożdży i temperatury otoczenia może to potrwać od 1h nawet do 3h. Wyrośnięte ciasto przekładamy na lekko podsypany mąką blat. Należy uważać, aby nie naruszyć bąbelków powietrza tak mizernie wtłaczanych podczas wyrabiania. Dzielimy na 4 części i z każdej formujemy bagietki. Uformowane bagietki, przekładamy na omączony czysty ręcznik kuchenny i robimy coś w stylu przegródek, aby bagietki nie skleiły się podczas wyrastania. Odstawiamy na około 30 – 40 minut do napuszenia. W między czasie należy rozgrzać piekarnik do 200 stopni Celsjusza i dobrze naparować, wkładając na dolną półkę naczynie żaroodporne z 2 szklankami zimnej wody. Wyrośnięte bagietki przekładamy na blachę do pieczenia i nacinamy ostrym nożem, wsuwamy do pieca. Pieczemy przez 15 minut w 200 stopniach i z parą. Po tym czasie zmniejszamy troszkę temp. I wyciągamy naczynie z wodą. Dopiekamy, aż bagietki ładnie się zarumienią. Upieczone odstawiamy na kratkę do ostygnięcia.


poniedziałek, 15 lipca 2013

Cynamonowe rollsy

Takie drożdżówki miałam w głowie od jakiegoś czasu. Czekałam tylko na odpowiedni moment aby je zrobić. Nadszedł bardzo dłuuugi weekend, poniedziałek szefowie dali nam wolne, a we wtorek święto kościelne w Chile. Chcę ten czas wykorzystać na maxa. W sobotę piekłam te oto drożdżówki, w niedzielę, chodzące też od dłuższego czasu, bagietki drożdżowe. Poniedziałek zostawiamy sobie na połażenie po Santiago i tak zwane vitrineando, czyli shopping. Może wpadnie mi coś ciekawego chilijskiego do łapki.

Wracając jednak do cynamonowych Rollsów, nazwałam je tak bo Felipe ma trudności z wypowiedzeniem słowa „drożdżówki” a rollsy, od razu kojarzy o co chodzi. Ciasto robiłam sama, na wyczucie. W składzie ma dosyć dużo płynu, dzięki czemu wyrabianie takiego ciasta jest dosyć utrudnione. Nie poddałam się i nie podsypując mąki wyrobiłam bardzo delikatne i miękkie ciasto, które odwdzięczyło mi się przepysznym, puszystym wypiekiem. Cynamonową posypkę robiłam na tzw. Oko. Chodzi o to aby była spora warstwa masełka, cukru i przede wszystkim cynamonu. Dodatkowo podrasowałam je kardamonem. Po upieczeniu, unosi się oszałamiający zapach korzennej przyprawy, masła i cukru. Całość uwieńczona słodkim lukrem. Przepyszne od razu po upieczeniu, jak również na drugi dzień. Tracą trochę na sprężystości, jak każde drożdżowe, ale nadal są mięciutkie i baaardzo cynamonowe. Taka buła i mój ulubiony rooibos i jestem w siódmym niebie.

Smacznego !!!

Korzystając z okazji zapraszam Was do polubienia mojej Słodkiej Przygody na fejsbuku ;) O tutaj!!!


Składniki:
550 g mąki pszennej,
1 łyżka suszonych drożdży,
3 łyżki cukru,
300 ml mleka,
80 g masła
3 małe jajka,

Cynamonowe nadzienie:
80 g rozpuszczonego masła,
*brązowy cukier,
*cynamon,
*kardamon,

Lukier:
3 łyżki gorącej wody,
*cukier puder,

Tuż przed wyrastaniem
Wykonanie:

Mąkę przesiać do dużej miski. W rondelku podgrzać mleko wraz z cukrem. Odlać troszkę do szklanki, wymieszać z drożdżami i odstawić na kilka chwil, aż zaczną pracować. Uwaga, mleko nie może być gorące, bo zabije drożdże i z wypieku nic nie wyjdzie. Do reszty mleka w rondelku dodać masło i rozpuścić. Do mąki wlać lekko roztrzepane jajka, zostawiając sobie troszeczkę na posmarowanie bułeczek przed pieczeniem. Dalej wlać rozruszane drożdże i powoli dolewać mleko z masłem. Wymieszać dokładnie, ciasto przełożyć na blat i zacząć wyrabiać. Na początku będzie bardzo klejące, ale z każdą minutą zacznie nabierać odpowiedniej konsystencji. Można troszkę podsypać mąką, ale nie za dużo, żeby masa nie była zbyt twarda. Wyrabiałam ręcznie około 15 minut. Szczęśliwcom robotami kuchennymi na pewno pójdzie to zgrabniej i szybciej. 

Wyrobioną masę przełożyć do miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia. Musi podwoić swoją objętość, czas ten zależy od temperatury otoczenia, czym cieplej, tym ciasto rośnie szybciej. Wyrośnięte ciasto wyłożyć na omączony blat i rozwałkować na spory prostokąt o grubości około 7 mm. Mój prostokąt miał około 30 cm na 60 cm. Obficie i dokładnie posmarować rozpuszczonym masłem, posypać cukrem, tak aby równo pokrył całe ciasto. Na koniec posypać cynamonem i opcjonalnie dodatkowo kardamonem, nie żałować cynamonu, ma się go czuć jak najwięcej, oto przecież chodzi w tych bułkach. Ciasto ściśle zwijamy, i kroimy na około 3 cm kawałki. Wyszło mi idealnie 12 sztuk. Przekładamy na blachę wysmarowaną masłem i posypaną kaszą manną, przykrywamy folią i odstawiamy na kilkadziesiąt minut do napuszenia. 

Wyrośnięte rollsy posmarować resztką roztrzepanego jajka z odrobiną mleka. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i piec około 30 – 35 minut, aż ładnie się zarumienią. Wyjąć i odstawić do ostygnięcia. Lekko letnie można polać lukrem, przygotowanym z gorącej wody i cukru pudru.

Po upieczeniu


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Makowiec na drugim końcu świata....


Po krótkiej stagnacji wróciłam z powrotem do pisania bloga. A wracam z czymś, za czym tęskniłam od bardzo dawna. Smak ten przypomina mi dom, szczególnie święta i całą tę atmosferę. Do świąt jeszcze daleko, ale nie mogłam czekać dłużej, zrobiłam…. i wyszło okropnie przepyszne !!!!

Z racji, że dopiero zaczynam królować w kuchni i wiele rzeczy robię po raz pierwszy w życiu, muszę nieskromnie stwierdzić, że wyszło mi obłędnie przepysznie. A jakie zdziwienie na twarzy Felipe, że nadzienie to wcale nie czekolada, tylko mak. Ach uwielbiam te momenty. Posiłkowałam się przepisem z Moich Wypieków, troszkę pozmieniałam, nie za dużo. Masa makowa wyszła zupełnie taka sama jak zwykła robić ją moja mama. Intensywny migdałowy zapach, orzechy, skórka pomarańczowa. Idealna konsystencja, idealny smak.. jestem z siebie dumna. Ciasto nie pękło tak jak ludzie straszyli w komentarzach na MW, no po prostu bajka… Wyszły mi przepiękne 3 strucle makowe.

Jeśli jesteście ciekawi jak się robi polski makowiec na końcu świata, to czytajcie dalej :)

Przepis z Moich Wypieków, z moimi lekkimi zmianami.

Ciasto drożdżowe:
510 g mąki pszennej i troszeczkę do podsypania przy wałkowaniu,
180 ml mleka i troszeczkę, musiałam dolać bo ciasto było zbyt suche,
150 g masła, roztopionego, ochłodzonego,
6 żółtek (białka odłożyć do masy makowej),
3 łyżki suchych drożdży,
6 łyżek cukru,
*masło do posmarowania pergaminu,
pół łyżeczki soli

Masa makowa:
500 g maku,
200 g cukru,
100 g rodzynków (dałam mniej i tylko do 1/3 części nadzienia. Niestety Felipe nie cierpi rodzynek),
2 porządne garści orzechów włoskich grubo posiekanych,
3 łyżki miodu,
olejek migdałowy do smaku,
2 łyżki rozpuszczonego masła,
2 łyżki pokrojonej w kosteczkę skórki pomarańczowej,

Wykonanie ciasta drożdżowego:
Drożdże rozpuścić z cukrem oraz mlekiem (letnim) i odstawić na około 15 minut. Dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto, dodając na koniec rozpuszczony tłuszcz. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto na początku jest twarde, ale wraz z dodaniem masła robi się bardzo miękkie i plastyczne. 



Wykonanie masy makowej:
Mak zalać zimną wodą i gotować około 30 minut, zostawić do wystudzenia przez noc. Dalej odcedzić na sitku i zmielić. Ja niestety nie posiadam maszynki do mielenia ale dałam radę z food procesorem, mieliłam do momentu, aż stwierdziłam że jest wystarczająco miękki. Do maku dodałam cukier, miód, masło, orzechy, rodzynki, aromat migdałowy, skórkę pomarańczową i ubite na sztywno białka. Całość wymieszałam i gotowe.

Następnie ciasto drożdżowe podzielić, ja podzieliłam na 3, ale równie dobrze można zrobić na 4 lub 2, rozwałkować prostokątne placki, nałożyć masę makową, zawinąć w posmarowany miękkim masłem pergamin, zostawiając około 3 cm (nie zakrywając boków), w formie tuby.



Piec przez 30-40 minut w 180 stopniach. Ja ze względu, że jestem nieszczęśliwym posiadaczem gazowego piekarnika, zawszę piekę na najwyższej półce i dłużej na średnim ogniu.





niedziela, 9 czerwca 2013

Cabritas - czyli popcorn w karmelu

W Polsce dopiero się pojawia, ludzie dopiero teraz uzmysławiają sobie, że popcorn nie tylko z solą jest przepyszny. Tutaj natomiast popcorn z solą jest zupełnie czymś prawie nieznanym. Co kraj to obyczaj, powtarzam sobie.... robiąc cabritas :) Widziałam kilka sposobów na zrobienie słodkiego popcornu. Ja wybrałam najlepszy, chyba najsmaczniejszy, na pewno najszybszy i bardzo prosty w zrobieniu. 


Potrzebujemy tylko:
100 g ziaren popcornu,
1 szklanka cukru,
łyżka masła,


Wykonanie:
Popcorn uprażyć na patelni z niewielką ilością oleju. Odłożyć na chwilkę. W międzyczasie cukier rozpuścić, aż powstanie karmel. Najlepiej zrobić to w szerokiej patelni z podwójnym dnem, pod koniec dodać masło i wymieszać dokładnie, zestawić z ognia. Wsypać popcorn i bardzo szybko wymieszać łyżką, karmel bardzo szybko stygnie, trzeba się śpieszyć. Kiedy ziarenka popcornu będą całe pokryte karmelem, odstawiamy do całkowitego zastygnięcia. Na pewno posklejają się w duże bryły, ale po ostygnięciu łatwo je rozdzielić. 

Teraz tylko włączyć jakiś dobry film i można jeść. Z podanej porcji wychodzi spoooora micha, dla dwóch :).

niedziela, 2 czerwca 2013

Gruszkowe muffinki z kruszonką

Bardzo proste i bardzo smaczne muffinki z kawałkami gruszek i piernikową przyprawą. Całość pięknie połączyła się ze słodką kruszonką i tak powstały te cudeńka. Idealne do porannej kawki, jako drugie śniadanie, podwieczorek lub po prostu tak do schrupania. Z podanej porcji wyszło mi 15 muffinek.


Składniki:
250 g mąki
115 g cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1 łyżeczka sody,
1 łyżeczka przyprawy do piernika,
2 jajka,
120 ml oleju,
1 łyżeczka ekstraktu z wanili,
1 szklanka kefiru z grzybków kefirowych (może być maślanka, zwykły kefir lub mleko),
2 gruszki,

Kruszonka:
30g masła,
30g cukru,
60g mąki,

Składniki rozetrzeć w palcach, aż powstanie kruszonka


Wykonanie:
Gruszki obrać i pokroić w drobną kosteczkę, około 7x7 mm. Mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i przyprawę do pierników wymieszać w jednym naczyniu. W drugim naczyniu połączyć jajka, kefir, ekstrakt waniliowy i olej.

Składniki mokre połączyć ze składnikami suchymi, dodać gruszki, i wymieszać wszystko tylko do połączenia się składników.Foremkę na muffinki wypełniamy do 3/4 jej wysokości, a z wierzchu posypujemy kruszonką. Piec 20 -25 minut w 180*C.


środa, 22 maja 2013

Ciasteczka owsiane


Nie lubię robić ciastek, czas przeznaczony na ich przygotowanie i pieczenie jest odwrotnie proporcjonalny do ich konsumpcji. Jedyne co mnie skusiło do ich upieczenia, to płatki owsiane, za którymi szaleję. A płatki owsiane w połączeniu z czekoladą, żurawiną i kilkoma innymi składnikami tworzą małe słodkie cuda, które jak już napisałam wcześniej szybko znikają. Mój Felipe stwierdził, że nie można się od nich oderwać, sięga się po kolejne, i kolejne, i następne… ahhh sama zjadłam nadprogramową ilość. I co tu zrobić, kiedy są takie pyszne. 


Składniki na około 35 ciastek:
125 g masła,
3/4 szklanki brązowego cukru,
1/2 szklanki mąki,
2 szklanki płatków owsianych,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
2 jajka,
garść posiekanych orzechów włoskich,
garść żurawiny,
garść groszków czekoladowych,
garść wiórków kokosowych,
garść słonecznika,
garść sezamu,


Wykonanie:
Miękkie masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, następnie dodać po jajku. Dobrze utrzeć jedno jajko, zanim doda się kolejne. Wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia dokładnie utrzeć mikserem. Odstawiamy robot, resztę mieszamy już tylko łyżką. Wsypujemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy, aby wszystko zgrabnie się połączyło. Wilgotnymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i spłaszczamy. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Troszkę podrosną, więc warto zrobić odstępy między nimi.

Ciastka pieczemy 10 – 12 minut w 180*C.

Tuż po wyjęciu z pieca ciacha będą miękkie, należy je zostawić na kilka chwil na blaszce, aby troszkę ostygły i stwardniały, dopiero wtedy można je zdjąć i przełożyć na kratkę do całkowitego ostygnięcia.


Chleb wieloziarnisty na drożdżach - dla tych co nie mają czasu, a chcą smaczny chleb


Na fejsbookowym fanpage’u pisałam o szewcu, co w dziurawych butach chodzi. Ja natomiast jem sklepowy chleb, a piekę innym taki domowy. Jestem poniekąd jak ten przysłowiowy szewc. Pora wziąć się za siebie.

Sklepowe chleby jakie są, wszyscy wiedzą… jednym słowem okropne nadmuchane słodkie buły, które na następny dzień twardnieją na amen. Zawsze szukając jakiegoś nowego przepisu, w pierwszej kolejności zaglądam na Moje Wypieki. Tak było i tym razem, znalazłam tam świetny chleb na drożdżach, z dużą ilością ziaren, wilgotny i utrzymujący świeżość bardzo długo. Piekłam go w niedzielę rano, a we wtorkowy wieczór jest jeszcze miękki i smaczny. Mały  tunning w tosterze, do tego masełko, jest pycha.

Chleb też robi się sam, bez zagniatania. Kilka ruchów łyżką, troszkę czasu na podrośnięcie i chleb gotowy do pieczenia. Idealny dla tych, którzy chcą mieć smaczny domowy chleb, a nie mają czasu na zakwasowce.

Przepis zacytuję z Moich Wypieków, jedynie zmniejszyłam ilość cukru… chociaż zastanawiam się, czy w ogóle nie zrezygnować z niego, aby chleb był bardziej neutralny. Myślę, że można w niego napakować jeszcze troszkę więcej ziaren, będzie bogatszy w smaku. Polecam !


Składniki na 2 bochenki:
1 kg mąki krupczatki (dałam pszenną chlebową),
6 łyżek siemienia lnianego,
6 łyżek łuskanego słonecznika,
1 szklanka otrąb pszennych lub żytnich (pszenne),
3 łyżki sezamu,
2 łyżki pestek dyni,
1,5 łyżki soli,
5 łyżek cukru (ja dałam tylko 3),
5 dag świeżych drożdży (25 drożdży suchych wsypanych bezpośrednio do mąki),
1 litr wody,


Wykonanie:
Mąkę, ziarna, sól, cukier i pokruszone drożdże wymieszać dokładnie. Zalać ciepłą wodą i wyrobić ciasto (ciasto będzie bardzo luźne, ale takie ma być). Odstawić do wyrośnięcia na 20 minut.

Wyrobić ponownie, ja po prostu mocno rozmieszałam (dalej ciasto będzie luźne) i przełożyć do natłuszczonych foremek keksowych (wymiary "dolne" mojej keksówki to 9 x 28 cm). Odstawić do wyrośnięcia (czas rośnięcia trzeba wyczuć, z pewnością nie musi podwoić objętości - rośnie bardzo krótko i wystarczy jak trochę podrośnie, inaczej może się nie udać; u mnie rósł około 20 minut).

Piec około 50 minut w 230*C

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...