niedziela, 27 stycznia 2013

Maślane rogaliki drożdżowe


Nadszedł weekend, już nie mogłam się go doczekać, mimo że tydzień zleciał mi szybciutko to na sobotę czekałam od poniedziałku. Teraz jedynie w soboty mam więcej czasu na stworzenie czegoś słodkiego, no i na pokazanie tego szerszej publiczności. W tygodniu nie jest łatwo kiedy wychodzi się do pracy o 9 rano i wraca o 19 wieczorem. Zaczynam rozumieć tutejsze kobiety pracujące, które w ogóle porzucają przebywanie w kuchni i idą na łatwiznę kupując coś słodkiego w sklepie. Ja jednak tak nie umiem, nie gardzę sklepowymi ciachami, ale jak mam tylko czas w sobotę to wolę coś „ukręcić” samej. Mam w głowie tyle przepisów na słodkości, że braknie mi chyba weekendów. Dzisiaj, to znaczy już wczoraj zrobiłam rogaliki z nutellą, chodziły już za nami jakiś czas. W ciągu tego czasu przeglądałam Internet w poszukiwaniu odpowiedniej recepty. Bardzo spodobał mi się przepis z tego blogu, ja tylko jeszcze go bardziej podkręciłam. Więcej masła… witaminka D jest potrzebna ;), mniej cukru, tłuściutkie mleko…. Ale o tym poniżej, zapraszam na ucztę.. duuuuużo rogalików, 48 sztuk i wcale nie takich malutkich. Rogaliki wyszły puszyste, nie za słodkie, nadzienie z nutelli idealnie tutaj pasuje. Bardzo łatwo mi się je zawijało i nawet wyszły całkiem foremne mini słodkości. Cachitos !!!! – krzyknął Felipe jak je zobaczył. Bardzo podoba mi się to słowo :D


Składniki:
300 ml mleka 3%,
160 g masła,
½ szklanki cukru brązowego,
½ łyżeczki soli,
1 łyżka suchych drożdży,
4 jajka (3 całe i jedno żółtko, białko zostawiłam do posmarowania rogalików),
4 ½ szklanki mleka,


Wykonanie:
Podgrzać mleko z cukrem, odlać 1/3 szklanki, do reszty dodać masło. W odlanym w szklance mleku (musi być letnie) mieszamy drożdże i łyżeczkę mąki, odstawiamy na kilka minut, aż drożdże ruszą.
W misce przygotować mąkę z solą i jajami, wlać drożdżowy zaczyn i letnie mleko z rozpuszczonym masłem. Mieszać, aż połączą się składniki i zaczynamy zagniatać rękoma. Ma powstać gładkie elastyczne ciasto, na początku mi się bardzo lepiło ale z czasem przestało. Wyrabiać około 10 minut. Uformować kulkę, włożyć do naczynia, przykryć folią spożywczą i odstawić do podwojenia objętości, w zależności od temperatury otoczenia może to potrwać od 1 godziny do ponad 2… cierpliwości. Po tym czasie ciasto wykładamy na omączony blat, dzielimy na 4 równe części. Każdą część rozwałkowujemy na kształt okręgu na grubość około 5 cm. Dzielimy na 12 równych trójkątów. Na szerszy koniec każdego trójkąta nakładamy po łyżeczce nutelli. Ja w niektóre włożyłam gęsty dżem morelowy i powidła śliwkowe. Teraz zwijamy ciasto do środka i formujemy rogalika. Układamy na posmarowanej tłuszczem i posypanej manną blaszce. Przykrywamy  folią spożywczą i odstawiamy do napuszenia, tzn. około 30 minut. Wyrośnięte rogaliki smarujemy białkiem i wkładamy do rozgrzanego do 180̊C piekarnika na 10 – 12 minut lub do zarumienienia. Upieczone, przekładamy na kratkę i studzimy.


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Eklerki


Najlepsze eklerki jakie kiedykolwiek jadłam w moim życiu. Przepyszny lekki waniliowy budyń, a nie okropne ciężkie kremy, czy bita śmietana z cukierni. Cały sekret tych eklerek tkwi właśnie w tym budyniu. Mój Felipe nie może się nimi najeść, tak mu smakują. Ja też muszę się przyznać, że zjadłam więcej niż przewiduje to dzienna dawka….ups już słyszę jak mi tyłek rośnie, ale dla takiego smaku warto w weekend zjeść sobie coś pysznego. W ciągu tygodnia spalę w pracy, śladu nie będzie z obżarstwa.

I mimo, że nie wyszły mi tak spektakularnie jak na zdjęciu z Moich Wypieków, to ciągle są najpyszniejszymi małymi słodkościami jakie udało mi się zrobić. Jak dla mnie to ja bym zrobiła więcej kremu,  a może ciasto zaparzane zrobiłam za szerokie. Z 17 zostały 3, to najlepsza rekomendacja, lub informacja ile już zjedliśmy ;)

Polecam….. przepis z w/w blogu


Ciasto parzone (18 sztuk):
1 szklanka wody,
·         125 g masła lub margaryny,
·         1 szklanka mąki pszennej,
·         4 nieduże jajka,

W rondelku zagotować wodę z masłem. Na gotującą wodę wsypać mąkę i mieszać, by się całość nie przypaliła. Ciasto jest gotowe, gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od garnka. Pozostawić do całkowitego ostudzenia (jest to bardzo ważne, inaczej eklerki nie urosną w piekarniku). Po tym czasie zmiksować z jajkami (mikserem ze spiralnymi końcówkami) lub utrzeć drewnianą łyżką.
Masę wyciskać na blaszkę za pomocą szprycy bądź rękawa cukierniczego, z ozdobną lub grubą okrągłą końcówką. Można również wyłożyć łyżką. Ptysie powinny mieć około 10 cm długości i 3 cm szerokości.

Piec w temperaturze 200ºC przez 20 - 30 minut (ja piekę 25 minut). Ostudzić na kratce, przekroić na 2 części.


Creme patissiere waniliowy:
·         600 ml mleka,
·         laska wanilii, przekrojona wzdłuż,
·         6 dużych żółtek,
·         100 g cukru,
·         40 mąki pszennej,
·         40 g skrobi ziemniaczanej,
·         20 ml likieru (Grand Marnier, Brandy, Kirsch), niekoniecznie, (u mnie zwykły rum)

W większym garnuszku zagotować mleko z ziarenkami wanilii. Doprowadzić do wrzenia i natychmiast odstawić na bok.
Cukier utrzeć z żółtkami do białości (ja robię to mikserem końcówką do ubijania białek), wsypać wymieszane mąki i dalej miksować, aż do uzyskania gładkiej pasty.
Pastę wlać do ugotowanego mleka, wymieszać do rozpuszczenia grudek. Postawić na palnik (średnia moc) i zagotować, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Od momentu zagotowania gotować około 1 minuty, mieszając, aż krem zgęstnieje. Zdjąć z palnika i wmieszać likier (niekoniecznie). Ostudzić, mieszając, bo lubi się formować 'kożuch'.

Wykonanie
Krem umieścić w rękawie cukierniczym, lub łyżką - wykładać na spody eklerków, przykrywać górą ciastek. Można ozdobić polewą czekoladową.

Polewa czekoladowa:
·         100 g czekolady gorzkiej (lub pół na pół z mleczną) (u mnie 100 g mlecznej, gorzka wyszła :P)
·         40 g masła
Czekoladę roztopić w mikrofali lub kąpieli wodnej, wmieszać masło, wymieszać, do roztopienia.

niedziela, 6 stycznia 2013

Warzywna zapiekanka z makaronem


Świetny sposób na zrobienie porządku w lodówce, lub jak w moim przypadku, mieszkającej w kraju mięsa, niezła odskocznia i spora dawka warzyw. Ostatnio oboje mamy większe ciągotki do warzywek, może to brak witamin, a może tylko znudzenie wszędobylskim mięsem. Zjedliśmy z dokładką, taka pyszna mi wyszła.


Składniki na sporawą zapiekankę:
  • 1 brokuł,
  • 1cebula średnia,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1duża papryka zielona,
  • 1 duża papryka czerwona,
  • 1 cukinia,
  • ½ szklanki kukurydzy mrożonej,
  • 200 g drobnych pieczarek lub dużych przekrojonych na 4,
  • 150 g wędliny (szynka),
  • 150 g sera żółtego pokrojonego w drobną kosteczkę (gouda),
  • 400 g makaronu (rurki),
  • 3 jajka,
  • 200 ml śmietany 30 %,
  • ½ szklanki mleka,

Przyprawy:
  • sól
  • pieprz,
  • papryka mielona ostra,
  • oregano,
  • bazylia,
  • tymianek,


Wykonanie:
Brokuł ugotować w osolonej wodzie, ale tak, aby nadal był twardawy. Makaron to samo, też na półtwardo, w piekarniku razem z warzywami zmięknie. Cebule pokroić w nierówną grubą kostkę, to samo zrobić z czosnkiem. Wrzucić na patelnie z rozgrzanym olejem lub oliwą (u mnie oliwa z marynowanych suszonych pomidorów). Papryki i cukinię pokroić w sporą kostkę, dodać do cebuli. Dodać drobne pieczarki, kukurydzę i lekko podsmażyć. Nie trzymać długo warzyw na patelni, mają być nadal chrupiące, dojdą później piekarniku. Na koniec dodać ugotowany brokuł, wędlinę i makaron, doprawić solą i pieprzem, i wymieszać. Zdjąć z ognia. W tym czasie przygotować z kremówki, mleka, jajek i sera sos, przyprawić ziołami, solą i pieprzem. Warzywa przełożyć na dużą blachę 30x40 cm… no co?? obiad na 2 dni ;), zalać sosem kremowo – serowo – jajeczno – ziołowym, przykryć folią aluminiową i wrzucić do piekarnika na około 30 minut. Wielbiciele sera mogą jeszcze przed końcem pieczenia zdjąć folię i dołożyć trochę sera na wierzch zapiekanki.

Filipowy tort urodzinowy


Oj tak, to już drugie urodziny z Felipe razem, mimo że znamy się już ponad siedem lat, dopiero w tym roku mogłam upiec mu prawdziwy tort. A że mój łasuch uwielbia czekoladę, orzechy i kawę, nie było dla mnie problemem wymyślenie takiej kombinacji. Przełożone czekoladowo - kawowym kremem maślanym orzechowe biszkopty nasączone rumowym ponczem, idealne połączenie. Tort jak na jeden z niewielu w moim życiu zrobionych, wyszedł przepyszny. Wszystkie smaki idealnie ze sobą współgrają, zbalansowane proporcje dały wyśmienity efekt. Chyba zacznę częściej robić torty, może nawet zrobię sobie już niedługo na moje urodziny, kto wie….kto wie…


Składniki na orzechowy biszkopt na tortownicę o Ø26cm:
  •          8 jajek (białka i żółtka oddzielnie),
  •          2 szklanki orzechów włoskich + około 2 garści do dekoracji (zmielić)
  •          1 szklanka mąki pszennej,
  •          1 niepełna szklanka cukru,
  •          2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia,


Składniki na krem czekoladowo – kawowy:
  •          500 ml mleka,
  •          ½ szklanki mleka,
  •          3 łyżki mąki pszennej,
  •          3 łyżki mąki ziemniaczanej,
  •          1 spora łyżeczka kawy rozpuszczalnej (u mnie Nescafe Alta Rica)
  •          2 łyżki kakao,
  •          2 żółtka,
  •          200 g czekolady (u mnie 100 gorzkiej i 100 mlecznej),
  •          250 g masła
  •          ½ szklanki cukru (można zwiększyć lub zmniejszyć ilość cukru w zależności jakiej czekolady użyjemy,


Poncz:
  •          500 ml ciepłej wody,
  •          Sok z ½ cytryny,
  •          Cukier do smaku,
  •          30 ml rumu,
  • ·         Można dodać troszkę kawy rozpuszczalnej,


Wykonanie:
Białka ubić na sztywno. Kiedy już będą dobrze ubite powoli dosypywać cukier i miksować, następnie dodawać po jednym żółtku za każdym razem dobrze ubić. Do ubitej masy dodać zmielone orzechy i przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Wszystko dokładnie wymieszać tylko do połączenia składników. Wylać na przygotowaną wcześniej tortownicę i wsadzić do nagrzanego do 180 ̊ C piekarnika na około 45 minut, lub do tak zwanego suchego patyczka.
Upieczony biszkopt zostawić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami na około godzinę, później wyjąć i odstawić do całkowitego wystudzenia. Przekroić na 3 blaty.

Można zabrać się za robienie kremu. Czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej, czyli w naczyniu z gotującą się wodą ustawić naczynie z czekoladą w środku. Trzeba pilnować, aby naczynie z czekoladą nie dotykało powierzchni wody. 500 ml mleka zagotować z cukrem i kawą. W szklance z pozostałym mlekiem rozmieszać obie mąki, kakao i żółtka. Do zagotowanego mleka powoli wlewać czekoladę i dokładnie wymieszać, następnie też powoli wlewać mleko z mąkami i mieszać całość, aż zgęstnieje. Pogotować jeszcze troszkę i odstawić do całkowitego wystudzenia.
W naczyniu zmiksować masło na puszystą masę, później dodawać po łyżce nasz budyń i dokładnie zmiksować.

Przekładanie tortu:
Pierwszy blat nasączyć ponczem, przełożyć kremem. Nałożyć kolejny blat biszkoptu, nasączyć i przełożyć kremem. Ułożyć ostatni blat, nasączyć. Całość pokryć pozostałym kremem i udekorować mielonymi orzechami. Wstawić do lodówki. 

piątek, 28 grudnia 2012

Kruche ciasto z malinami i delikatną pianką


To ciasto było jednym z pierwszych zapisanych moim bazgrajku z przepisami, wyglądało przepięknie na wielu blogach, kusiło kruszonką i malinami zatopionymi w delikatnej piance… Czekało długo na swój debiut w mojej kuchni, powód prozaiczny, brak budyniu w proszku, nie ma, nie istnieje tutaj, nie ma i już. I tak sobie leżało czekając na swoją kolej i pewnie by się nie doczekało gdyby nie Felipe, przytargał mi maliny, spory pojemniczek. Musiałam wymyśleć coś na szybko, bo maliny długo nie poleżą.

Przypomniało mi się to ciasto, tylko ten cholerny budyń w proszku…koniec końców, budyń zastąpiłam innym deserem w proszku, flan się zwie, konsystencje ma inną niż budyń, ale chyba efekt końcowy jest zadowalający. Piana rosła podczas pieczenia, aby w czasie stygnięcia spektakularnie opaść, już myślałam, że nici z ciasta i tylko zmarnowałam owoce…jednak jest, wyszło przepyszne. Kruche, chrupiące, z delikatną pianką i kwaskowatymi malinami, może trochę za słodkie, to pewnie zasługa flan’u, ale w połączeniu z owocami to czysta poezja.

Przepis oryginalnie pochodzi z Moich Wypieków, ja jedynie musiałam zamienić budyń na coś co chociażby w niewielkim stopniu go przypominało. Pianka nie wyszła mi tak śnieżnobiała jak w oryginale, to pewnie zasługa chemii wpakowanej w deser, z którego skorzystałam.


Składniki na kruche ciasto:
2,5 szklanki mąki pszennej (może być również mąka krupczatka)
250 g masła lub margaryny, zimnego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
5 żółtek

Delikatna budyniowa pianka:
5 białek
1 szklanka drobnego cukru do wypieków
1 opakowanie cukru wanilinowego (16 g) (pominęłam)
2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego, bez cukru (2 x 40 g) (u mnie Flan waniliowy z dużą ilością dosładzaczy)
1/2 szklanki oleju słonecznikowego

Ponadto:
500 g malin (mogą być mrożone, nie rozmrażamy ich wcześniej) (o wiele mniej 300g)
cukier puder do oprószenia


Wykonanie:
Masło pokroić w kostkę, szybko zagnieść z pozostałymi składnikami ciasta (można również składniki zmiksować w malakserze). Jeśli ciasto będzie zbyt sypkie, dodać 1 - 2 łyżki wody. Podzielić na 2 części - około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą, zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej.
Blachę o wymiarach 33 x 20 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190ºC przez około 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Kiedy podpieczony spód jest wystudzony, zacząć ubijać białka. Po ubiciu na sztywno, powoli, łyżka po łyżce wsypywać drobny cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewać olej, miksując do połączenia.
Na podpieczony, zimny spód ciasta wyłożyć ubitą pianę. Wyrównać i układać gęsto maliny (otworkami do góry). Maliny łopatką lekko wepchnąć w pianę. Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta (40%). Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 - 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem

wtorek, 25 grudnia 2012

Sernik kajmakowy


Mimo, że daleko od domu, od rodziny i przyjaciół to jednak nie mogę popadać w nostalgię. Tutaj też toczy się życie, buduje przyszłość, tworzę rodzinę… Zanim wrócimy do Polski czeka mnie kolejna Wigilia chilijska, kolejny Sylewster, Święta Wielkanocy….. Brakuje mi klimatu, brakuje mi śniegu, mrozu, wypadu z ojcem na łyżwy na pobliskie lodowisko. Tutaj mogę zapomnieć o śniegu, lodzie, mrozie… ale o serniku nie zapomnę. Od kiedy opanowałam technikę robienia twarogu i przeszedł natłok zamówień na pierogi ruskie, mogę znowu zacząć bawić się w pieczenie.

Sernik w domu nie był „tym” ciastem, wszystkich oczy zawsze kierowały się w stronę makowców, ale że maku niedostatek to sernika chociaż zrobię.
Nie mógł jednak być to zwykły sernik, musiałam dostosować go do podniebień Chilijczyków, czyli dużo dulce de leche zwanego tutaj manjar’em (czyt. machar), dużo słodyczy i orzechów. W poszukiwaniu inspiracji natknęłam się na sernik z bloga Bake and taste, podobny sernik pojawiał się też na kilku innych blogach, a samo źródło to White Plate. Przyznam szczerze, że zdjęcia właśnie z tego ostatniego bloga przekonały mnie ostatecznie do sernika kajmakowego. Przepiękny karmel na wierzchu i prażone migdały. Bardzo mi się spodobał, przecudowne kolory, przecudowny smak. To jest wypiek dla ludzi o mocnych podniebieniach, słodycz jest tutaj zmaksymalizowana do granic możliwości. Migdały dają chrupkość, łamią trochę słodycz. Osobiście zrezygnowałam z orzechowo-słonego spodu, i zrobiłam swój z kakaowych ciastek, lekko słonawych. Dostosowałam też proporcje do rozmiarów mojej foremki i ot co mi wyszło…. Po oryginał odsyłam do White Plate, a u mnie w mojej wersji, też przepysznej.

Tak w ogóle to jest to mój pierwszy pieczony sernik. Spektakularnie rósł ponad foremkę i tak samo spektakularnie opadł. Jedynie brzegi pozostały wyższe. Teraz już wiem, że masy serowej z jajami nie należy miksować, tylko lekko utrzeć  do połączenia się składników. Jak również sernika nie traktuje się patyczkiem, żeby sprawdzić stan skupienia, gwarantowane opadanie. Tak czy siak sernik zawsze opadnie bardziej lub mniej, taka natura ciasta. Za to smak rekompensuje wygląd, zawsze można ładnie udekorować i nie będzie widać śladu po opadnięciach i pęknięciach tych humorzastych ciast.


Składniki na kwadratową tortownicę o boku 23 cm:
150g kakaowych ciastek,
45g masła,
600g masy kajmakowej,
100g masła,
150g cukru,
1 cukier waniliowy,
1kg twarogu zmielonego minimum 2 razy (u mnie standardowo samodzielnie robiony),
3 czubate łyżki mąki,
5 małych jajek,
*prażone płatki migdałów do dekoracji,


Wykonanie:
Ciasteczka z masłem zmielić w blenderze na pył i wyłożyć na spód tortownicy. Piec około 10 min w 180̊C.

Masło utrzeć z cukrami, dodać 400g kajmaku, twaróg, jaja i mąkę. Masę przełożyć na podpieczony spód, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika. Mój sernik piekł się ponad 1 h w temp około 170̊C. Pięknie rósł, ponad brzegi foremki, pięknie też opadł pod koniec pieczenia. Wyłączyć piekarnik, sernik zostawić w środku na ok. 20 min, później uchylić drzwiczki i niech stygnie dalej w środku pieca. Po godzinie wyjęłam i wystudziłam do końca.


Polewa kajmakowa:

200g kajmaku podgrzać w garnuszku z 3 łyżkami mleka, gotować aż masa będzie płynna. Zdjąć z ognia, dodać 2 łyżki masła i wymieszać do rozpuszczenia. Polać sernik sosem i ozdobić prażonymi migdałami.

sobota, 22 grudnia 2012

Wuzetka na koniec świata


Dawno mi się marzyła zrobiona przeze mnie wuzetka. Te sklepowe w Polsce pamiętam były zawsze okropnie mdłe, suche z wyrobem czekoladopodobnym zamiast prawdziwej polanej czekolady. Długo zwlekałam ze zrobieniem ciacha, brakowało mi blaszki. Znalazła się okazja aby przypomnieć sobie jak smakuje wuzetka, koniec świata i firmowa wigilia, znalazła się też wymówka, żeby kupić sobie nową blaszkę, jak szaleć to szaleć. Trafiłam w podniebienia Chilijczyków tym ciachem. Został się kawałek, który przytargałam mojemu Misiakowi. Wuzetka jest druga w rankingu tuż za sernikiem.
Zainspirowałam się przepisem z Moich Wypieków, brakło wiśniówki, zastąpiłam rumem. Wisienek też deficyt, zastąpiłam je czekoladowymi chrupkami. I wyszło mi tak:
Po oryginalny przepis wysyłam na Moje Wypieki, a u mnie lekko zmieniona wersja.


Składniki na kwadratową blaszkę 23x23 cm

Biszkopt:
7 małych jajek,
150g cukru,
115g mąki pszennej,
35g kakao gorzkiego,
40g masła, roztopionego i wystudzonego,

Poncz:
Kieliszek rumu,
1 ½ szklanki ciepłej wody,
*sok z ½ cytryny,
*cukier do smaku,

Wszystko wymieszać i wystudzić

Masa śmietankowa:
500ml kremówki 35%, schłodzonej przez 24h,
3 łyżki cukru pudru,
2 łyżeczki żelatyny,
*do ozdoby groszki czekoladowe,

Polewa:
90g czekolady 60% kakao,
30g masła,

Masło o czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej.
  
Wykonanie:
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę i kakao przesiać.
Białka oddzielić od żółtek. Żółtka utrzeć z połową cukru na jasny, puszysty krem.
Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając resztę cukru. Dodać krem z żółtek i delikatnie wymieszać szpatułką. Do masy delikatnie wmieszać przesianą mąkę i kakao. Wlać masło i równie delikatnie wymieszać.
Blaszkę o boku 23 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno). Gotową masę delikatnie przelać do foremki, wyrównać.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 minut lub do tzw. suchego patyczka. Przestudzić w formie, następnie wyjąć i wystudzić na kratce. Wystudzony blat przekroić wzdłuż na 2 równe części. Żelatynę rozpuścić w minimalnej ilości gorącej wody, lekko przestudzić.
Śmietanę kremówkę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier puder oraz żelatynę.

Wystudzony biszkopt przekroić na dwie równe części. Biszkopt nasączyć ponczem i rozsmarować bitą śmietanę (zostawić trochę do dekoracji). Przykryć drugim płatem biszkoptu, nasączyć. Wstawić do lodówki, aż śmietana się stężeje. Na koniec posmarować czekoladą, poczekać aż zastygnie (a najlepiej wsadzić na kilka chwil do lodówki), ozdobić kleksami śmietany i groszkiem czekoladowym.






LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...